"Poradnik Domowy": Panie profesorze, jakie są powody kłopotów ze słuchem? Prof. Hen-ryk Skarżyński: Część dzieci rodzi się z wadami słuchu. U pozostałych dzieci i dorosłych przyczyną zaburzeń słyszenia są m.in. nieleczone lub źle leczone stany zapalne górnych dróg oddechowych i ucha oraz hałas - tak-że głośna
muzyka bardzo często słuchana przez słuchawki. To może trwale uszkodzić ucho wewnętrzne. Pierwszymi objawami takich zaburzeń bywają przejściowe lub stałe szumy uszne.
Do niedawna osoby niesłyszące żyły w świecie ciszy, a niedosłyszące mogły korzystać tylko z aparatów słuchowych. A teraz? Obecnie dysponujemy całą gamą implantów wszczepialnych do ucha wewnętrznego, środkowego i do pnia mózgu. I tak, implanty ślimakowe to elektroniczne protezy słuchu, które mogą zastąpić nieczynne komórki zmysłowe w uchu wewnętrznym. Cały system składa się z dwóch części. Jedna wszczepiana jest w czasie operacji na stałe. Implantuje się ją pod skórę do kości czaszki za uchem. Od niej do ucha wewnętrznego - tzw. ślimaka - odchodzi wiązka miniaturowych elektrod (są grubości włosa), których zakończenia pobudzają poszczególne grupy włókien nerwu słuchowego. Druga część systemu, zewnętrzna, podobnie jak aparat słuchowy, znajduje się za uchem. Jest to tzw. procesor mowy. Do niego docierają wszystkie dźwięki z otoczenia. Są odpowiednio kodowane, zamieniane w impulsy elektryczne i przez skórę przekazywane do wszczepionej na stałe części wewnętrznej. Dalej sygnał idzie tak jak u osoby słyszącej, czyli do ośrodków słuchowych w korze mózgu.
Podobnie zbudowane są implanty ucha środkowego? Podobnie, ale nie tak samo. Tutaj miniaturowy procesor mowy wszczepiany jest pod włosami. Zadaniem tego systemu jest wzmocnienie sygnału akustycznego i doprowadzenie go bezpośrednio do kosteczek słuchowych lub do ściany ucha wewnętrznego. Dzięki temu lepiej jest słyszana i rozumiana zwłaszcza mowa. Dodatkową zaletą tego implantu jest to, że ani w małżowinie usznej, ani w przewodzie słuchowym zewnętrznym nie ma żadnego ciała obcego. Niektórych krępuje bowiem noszenie widocznego za uchem procesora mowy, a u innych nie do zniesienia jest "zatkanie" ucha. Są też implanty słuchowe wszczepiane do pnia mózgu. Taki implant też składa się z części wewnętrznej i zewnętrznej. Zasadnicza różnica polega na budowie zakończeń elektrod, które są mocowane na pniu mózgu i pobudzają bezpośrednio znajdujące się tam jądra nerwu słuchowego. Jeśli uszkodzony jest nerw słuchowy (np. przez guz nowotworowy), implant pniowy może zastąpić ten odcinek drogi słuchowej. Zapewnia to efektywne słyszenie i daje możliwość swobodnego komunikowania się.
Dotychczas implant słuchowy wszczepiany był przy głębokim uszkodzeniu słuchu i całkowitej głuchocie. Osoby z częściową głuchotą (niedosłuchem) pozostawine były same sobie. Co się zmieniło? Postawiliśmy "kropkę nad i", dlatego także te osoby mogą liczyć na naszą pomoc. Osoby z częściową głuchotą dobrze albo nieźle słyszą dźwięki o niskiej częstotliwości (basowe), ale wcale lub prawie wcale nie słyszą dźwięków o średniej i wysokiej częstotliwości (np. soprany). Aparaty słuchowe nie zdają u nich egzaminu. Możliwość poprawy rozumienia mowy daje dopiero implant ślimakowy. W tworzonym przez nas w Kajetanach koło Warszawy Światowym Centrum Leczenia Częściowej Głuchoty stworzyliśmy system, gdzie wysokie dźwięki pozwala zrozumieć implant stymulujący elektronicznie nerw słuchowy, zaś niskie są rozumiane tak jak do tej pory, czyli akustycznie przez częściowo sprawne ucho pacjenta. To swego rodzaju "2 w 1" - wykorzystujemy dotychczasowe możliwości chorego i protezujemy to, czego nie miał lub utracił.
Czy to znaczy, że osoby niesłyszące i niedosłyszące po wszczepieniu implantu słyszą normalnie, rozumieją mowę i mówią jak każdy z nas? W zasadzie tak. Są jednak pewne warunki. Im wcześniej zdiagnozuje się problemy ze słuchem i zastosuje protezę elektroniczną, tym lepiej. Po drugie - trzeba indywidualnie dopasować procesor mowy. A po trzecie - po wszczepieniu implantu potrzebne są zwykle zajęcia m.in. z logopedą, pedagogiem, psychologiem. Z nauką słyszenia po wszczepieniu implantu jest podobnie jak z nauką języka obcego - osoba głucha lub niedosłysząca też poznaje nowe słowa, ich znaczenie...
Niedawno mówiło się, że implant można wszczepiać nie wcześniej jak w 2. roku życia dziecka. A teraz? Wszczepiliśmy implant dziecku, które nie miało roku. Dziś ma 3 lata i mówi pełne zdania, m.in. z użyciem trudnego wyrazu "pierwiosnek", którego nie jest w stanie powtórzyć wyraźnie równola-ek. Dotychczas wyzwaniem dla nas było, by dziecko mogło się nauczyć słuchać i mówić przed pójściem do szkoły podstawowej. Dzisiaj ta szansa otwiera się o kilka lat wcześniej. Wszczepiając implant w drugiej połowie pierwszego roku życia - gdy dzieci uczą się rozpoznawać świat, w tym także dźwięki - możemy zapewnić im niemal naturalny rozwój słuchowy, a następnie rozwój mowy i opanowanie języka. Dzieci z implantami słuchu, jeszcze przed pójściem do przedszkola, mogą się w pełni z nami komunikować.
Czy NFZ finansuje implanty słuchowe? Finansowane są świadczenia lecznicze zaburzeń słuchu za pomocą implantów zarówno ucha wewnętrznego, jak i środkowego oraz pniowych.