To zależy od naszych upodobań i możliwości finansowych. Możemy wybrać wołowinę, cielęcinę, wieprzowinę, baraninę, jagnięcinę, a także dziczyznę lub lansowaną ostatnio strusinę. Najsmaczniejsze jest mięso z młodych sztuk, miękkie, soczyste, nie za tłuste, bez ścięgien i grubych powięzi i w dość krótkim kawałku (jedynie na rolady i tzw.
pieczeń huzarską bierzemy długi i niezbyt gruby kawałek).
Pieczyste palce lizać • Przed pieczeniem chude mięsa dobrze jest naszpikować paskami słoniny albo wręcz owinąć cienkimi plastrami słoniny lub tłustego boczku.
• Pieczeń będzie soczysta i równomiernie się upiecze, jeśli mięso wcześniej zamarynujemy. Gdy skruszeje, powinniśmy je zblanszować, tzn. włożyć na 2-3 min do wrzątku, lub obsmażyć ze wszystkich stron na silnie rozgrzanym (to ważne!) tłuszczu. Wówczas na powierzchni utworzy się otoczka ze ściętego białka, która uniemożliwi wypływanie soków i tłuszczu z wewnątrz. Tak przygotowane pieczemy w niezbyt wysokiej temperaturze (170-180°C, najlepiej owinięte w folię aluminiową lub do pieczenia) albo bardzo powoli dusimy. Jeśli zależy nam, by pieczeń miała chrupiącą skórkę, na 10-15 min przed zakończeniem pieczenia posmarujmy mięso piwem, miodem lub słoną wodą (zależnie od smaku pieczeni) i zwiększmy temperaturę w piekarniku do 190-200°C.
• Po upieczeniu wyłączmy piekarnik, ale pozostawmy w nim pieczeń jeszcze na 15-20 min, żeby odpoczęła. W tym czasie soki równomiernie się rozłożą w całym kawałku (nie będą wyciekać podczas krojenia), co korzystnie wpłynie na jego smak.
Upieczone, czy jeszcze nie? Aby sprawdzić, czy puc pięknie zrumieniony z wierzchu upiekł się także w środku, głęboko nakłuwamy mięso szpikulcem - jeśli sok wypływający z miejsca nakłucia jest mętny, różowy, pieczeń jest jeszcze w środku surowa. Natomiast jeśli jest klarowny, przezroczysty, a szpikulec bez trudu można wbić w mięso - cały kawałek dobrze się upiekł. Mięso pieczone w specjalnej folii nakłuwamy przez opakowanie, a folię aluminiową musimy na chwilę rozchylić.
Wina, wina, wina dajcie Dodatek wina bardzo poprawia smak mięsnych sosów. Zanim więc wyrzucimy do kosza butelkę z resztką trunku, zastanówmy się, czy przypadkiem nie pozostało nam jeszcze trochę sosu z pieczeni. Jeśli jednak nie możemy w ten sposób od razu zużyć resztek aromatycznego trunku, rozlejmy go do małych pojemniczków na lód i zamroźmy. W ten sposób będziemy zawsze mieli pod ręką winne kostki do przyprawiania sosów.