Dlaczego niektóre pary żyją szczęśliwie, a inne są jak mieszanka wybuchowa? Odpowiedź na to pytanie postanowił uzyskać amerykański terapeuta małżeński John Gottman. Chciał się dowiedzieć, jak zapobiegać kryzysom małżeńskim. Po latach
pracy sformułował siedem zasad, których przestrzeganie może zapobiec rozpadowi związku.
1. Aktualizujcie swoje mapy Okazuje się, że w związkach, które sobie dobrze radzą, partnerzy znają swoje życie. Gottman traktuje to jako posiadanie dość szczegółowej mapy świata partnera. Te pary pamiętają ważne wydarzenia ze wspólnego życia i są na bieżąco ze zmianami zachodzącymi w życiu drugiej osoby. Np. kiedy ona robi kolację, wie, że on nie lubi słonego sosu, jeśli ona musi zostać do późna w pracy, on nagrywa jej ulubiony program... Obydwoje znają życiowe troski, cele i nadzieje partnera. Wzajemne poznawanie siebie jest związane z pielęgnowaniem bliskości. Oczywiście jest to zadanie na całe życie.
2. Pielęgnujcie wzajemną sympatię Uczucie sympatii i szacunku to najistotniejsze elementy udanego związku. I choć wady partnera mogą nas wyprowadzać z równowagi, jeśli darzymy go szacunkiem, nie przysłonią nam powodów, dla których wybraliśmy właśnie tego człowieka. Sympatia i podziw to kruche uczucia. Warto sobie zdawać sprawę z tego, jak ważne są dla przyjaźni, a to ona stanowi oś każdego udanego związku. Przypominanie sobie zalet partnera wtedy, gdy zmagamy się z jego wadami, może uratować związek. Jeśli pielęgnujemy swój szacunek dla partnera, jest szansa, że w momencie kryzysu nasza niechęć będzie mniejsza. Odkrywanie i podsycanie uczuć sympatii i szacunku nie jest trudne. Zastanówcie się przez chwilę, co podziwiacie w partnerze.
3. Zwróćcie się ku sobie Kluczem do dobrego związku jest kontaktowanie się z partnerem w najdrobniejszych sprawach. Nie chodzi o wyjątkową kolację przy świecach, lecz o codzienne uczestniczenie w swoim życiu. Romantyczny wieczór może podsycić miłość, pod warunkiem że jest ona stale pielęgnowana. Sprawdźcie, co lubicie robić wspólnie, czy spędzacie wolny czas razem, czy cieszycie się na swój widok, lubicie ze sobą rozmawiać, macie wspólne zainteresowania, dzielicie się tym, co przydarzyło się wam w ciągu dnia. Wspólnie można robić wiele rzeczy, np. zakupy, gotować kolację, słuchać muzyki, marzyć o przyszłości, pisać maile do znajomych i... plotkować.
Zwracanie się ku sobie oznacza również dawanie oparcia w trudnych chwilach, stawanie "po stronie" partnera, gdy ma trudny dzień. Jeśli np. złości się z powodu konfliktu z szefem, warto zapytać: "Mogę ci jakoś pomóc?".
4. Ulegajcie wpływom partnera Badania Gottmana pokazały, że najszczęśliwsze i najtrwalsze są związki, w których mężowie traktują żony z szacunkiem, a decyzje są podejmowane wspólnie. Gdy pojawią się problemy, mężczyźni są skłonni wysłuchiwać kobiet, a "ulegania" zdaniu żony nie traktują jak zamachu na męską godność. Gdy terapeuta przeanalizował zebrany materiał, odkrył, że 65 proc. mężczyzn na wrogość odpowiadało zwiększoną wrogością. Nasilanie konfliktu wynika z tego, że mężczyznom uleganie wpływom kobiet sprawia trudności.
Wygląda więc na to, że choć obie strony powinny troszczyć się, by negatywne emocje nie przybierały formy destrukcyjnej, szczególnie dotyczy to mężczyzn. Zapewne z powodów kulturowych trudno im przyznać rację żonie, co kobiety na ogół akceptują w odniesieniu do mężów. Uznawanie wpływu drugiej osoby to umiejętność, którą można ćwiczyć.
5. Rozwiązujcie te problemy, które da się rozwiązać Gottman twierdzi, że ponad połowa małżeńskich konfliktów to problemy, których po prostu nie da się rozwiązać. Pogodzenie się z tym faktem to połowa sukcesu. Jeśli chodzi o pozostałe konflikty, terapeuta proponuje, by podchodzić do nich tak, jak do rozwiązywania problemów w pracy czy z innymi, niezbyt bliskimi osobami. Zamiast się kłócić, lepiej przenieść dyskusję na spokojniejsze, rzeczowe tory i starać się wypracować kompromis. Nie jest to łatwe - żeby go osiągnąć, trzeba być otwartym na opinie i argumenty partnera. Czasem może się okazać, że musimy zmienić zdanie, do którego byliśmy bardzo przywiązani. Nie musimy zgadzać się ze wszystkim, co partner mówi czy w co wierzy, ale przynajmniej rozważmy jego punkt widzenia.
6. Rozmawiajcie o konfliktach Za nawracającymi konfliktami stoją głębsze przyczyny - nasze marzenia, oczekiwania. Często wiążą się z tym, co wynieśliśmy z domu rodzinnego. "Czepiamy się" drugiej strony, bo jej postępowanie kłóci się z naszym wyobrażeniem o idealnym związku. Zamiast się kłócić o "znowu nie schowane ubranie", lepiej porozmawiać, dlaczego jednej ze stron tak zależy na porządku. Może się okazać np. że pedantyczna żona wychowała się w domu, w którym panował chaos emocjonalny i porządek ją uspokaja. Jest spełnieniem marzenia o stabilnym domu.
7. Odnajdujcie poczucie wspólnoty Składa się na to m.in. pielęgnowanie rodzinnych rytuałów. Możemy stworzyć właściwe tylko naszej rodzinie. Nie muszą być doniosłe, wystarczy np. pieczenie
ciasta w niedzielę. To także dbanie o wspólne symbole (zdjęcia, listy, pamiątki), które przypominają o tym, co dla nas ważne i cenne. Poczucie wspólnoty nie pojawia się z dnia na dzień - to długi i nieustający proces. I nie chodzi o to, by się we wszystkim zgadzać, lecz by być otwartym na to, co do związku wnosi partner, na jego przekonania, marzenia, potrzeby. Skoro zdecydowaliśmy się budować z nim życie, musi być to ktoś godny przyjaźni i szacunku. A więc miło będzie go coraz lepiej poznawać, prawda?