Maksio na widok aparatu fotograficznego staje słupka i wyszczerza zęby. - Przyzwyczaił się, obfotografowywany na spacerach. Wcześniej mieliśmy owczarka niemieckiego. On nosił tylko bandamkę. Kiedy kupiliśmy Maksia, pojechaliśmy na wystawę psów. I syn wypatrzył na tej wystawie czapeczkę. Wyhaftowałam na niej imię Maksia i tak się zaczęło ubieranie - opowiada Aleksandra Więckowska z Łodzi. - Nie jestem jedyna, na spacerach spotykam sąsiadkę, która buciki dla pieska kupiła w sklepie niemowlęcym.
Jak dzieci
Maksio to york. Przez trzy lata był jedynakiem, ale rok temu Więckowscy zafundowali mu braciszka, Oktaviana. Psy chodzą w koszulach w kratkę, dżinsowych ogrodniczkach, czarnych welurowych dresach. Mają golfy i swetry przechowywane na osobistych półkach w szafie. Noszą niemowlęce szlafroczki i buty uszyte na psią miarę. Po kąpieli śpią w body, żeby się nie zaziębić. Właściciele sprowadzają im ubranka z Paryża i Kanady. Nie jest tanio - buty kosztują 280 zł, bluzka czy spodenki - około 100 zł. - Nawet kiedy nie ma nas w domu, siedzą w ciuszkach, bo są podatne na przeziębienia - mówi Więckowska. - A jak kiedyś było gorąco i wyszły na dwór bez butów, to tak się obraziły, że w ogóle nie jadły.
Maks i Oktavian kąpią się w plastikowej wanience. Sierść myją kokosowym szamponem. Jeżdżą na czyszczenie ząbków, a strzygą się w Dogland Fashion, salonie dla psów i kotów. U pani Joli depiluje się też psie uszy. - Polacy traktują zwierzęta jak członków rodziny. Mówi się do nich jak do dzieci, nosi na rękach, kupuje zabawki i ubiera w kokardki. Rynek natychmiast na to zareagował - mówi prof. Krzysztof Konecki, socjolog, autor książki "Ludzie i ich zwierzęta". Zdaniem Koneckiego wielu Polaków wciąż wstydzi się swojego stosunku do zwierząt. Tylko 25 proc. przyznaje, że śpi w łóżku ze swoim pupilem. Ale to się zmienia.
Miska, moda i uroda
W Polsce żyje 8 mln psów i 6 mln kotów. Coraz więcej jada wykwintne potrawy: jagnięcinę i cukinię po śródziemnomorsku, indycze kotleciki, dziczyznę z warzywami, zająca w galarecie. Firma analityczna Membr obliczyła, że w ubiegłym roku Polacy wydali na nie około 1,5 mld zł. A jeśli dodać do tego akcesoria i kosmetyki, 2 mld zł. Co roku ta kwota wzrasta.
Ewa Grabowska prowadzi w Łodzi salon piękności. Klientki i klienci nie dostają przed strzyżeniem kawy, ale wodę w misce. Nad fotelem kręcą się trzy uczennice - Grabowscy szkolą profesjonalnie groomerów (psich fryzjerów). Właśnie odjechał Cypryjczyk, a niebawem modelowania psich grzywek będzie się uczył Kubańczyk. - Jeszcze kilka lat temu szampon dla czworonoga to była fanaberia. Perfumy dla Azora? Ludzie pukali się w czoło. Dziś nikogo to nie dziwi - mówi Grabowska.
W Psim Salonie pracuje sztab specjalistów. Masażystka relaksuje przed czesaniem. Można zamówić kąpiel, po której w końcówki sierści wklepywane są odżywki. Dyżuruje psychoterapeutka. W sklepiku - 60 wzorów kokard dla yorków. I perfumy - od Zielonego Jabłuszka po bardziej wyrafinowane. Jeden z klientów (opalony, półdługie czarne włosy, biała koszula - typ włoski, do fryzjera przyszedł z westiem) pokazuje, jak pachną Macho - zapach dla psów mężczyzn. Popryskał sobie na nadgarstek i komentuje: - Podobne mam w swojej łazience.
Najdroższe kosmetyki Grabowscy zamawiają przed świętami Bożego Narodzenia. - Nasi klienci chodzą z państwem na rodzinne spotkania. Wtedy sprzedają się perfumy po 200 zł. Takie jak zwierzęca linia Chanel - mówi właścicielka Psiego Salonu.
Krzysztof, dawniej fryzjer ludzki, a od dwóch lat zwierzęcy: - Psie fryzury bywają droższe od ludzkich. Przede wszystkim przez kosmetyki.
W Psim Salonie balejaż kosztuje 500 zł. Tańsze jest nawijanie sierści na wałki (powstają piękne loki) albo prostowanie włosów. Stylizuje się grzywki, zakręca warkoczyki. Yorki strzyże się na szczeniaczka, a shitzu na princeskę.
Lifting pyska
W sklepach zoologicznych można kupić ubranka dla psów. Ale te najwykwintniejsze sprzedaje się w designerskich butikach. Takich jak Poshpuppy Boutique, gdzie czworonogom proponuje się np. stroje pływackie - hawajskie, różowe bikini dla dziewcząt, a dla nieumiejących pływać - kolorowe kamizelki ratunkowe. Są naszyjniki (z popularnym motywem kości lub psia wersja wzoru emo). W sklepie internetowym sprzedaje swoje wzory kilkudziesięciu psich designerów. Da się wybrać coś i dla psa hipstera, i dla zakapturzonego hip-hopowca.
W Warszawie psi butik prowadzi Lola Santoro. "Kolekcja Glam & Rock już do kupienia!" - zachwala na Facebooku. "Lateksowe, pikowane legowiska. Polarowe kapotki w kulerskie znaczki i eleganckie ćwieki". W roli modelki występuje chihuahua. A na stronie www.dogfashion.pl można obejrzeć futro, majtki z falbanką, suknię wieczorową ozdobioną tiulem, piżamkę. - Często realizujemy indywidualne zamówienia. Niedawno szyliśmy futerko dla yorka. Właścicielka chciała, żeby piesek miał takie samo jak ona - mówi Gertruda Czechowicz, właścicielka firmy York Design.
Pieskie życie ma też ciemne strony. Kiedy psy biorą udział w konkursie piękności, pomagają im operacje plastyczne: botoks albo kolagen wstrzykiwany w uszy, silikonowe jądro, lifting skóry pyska... Ustawa o ochronie zwierząt zabrania wykonywania im operacji plastycznych, dlatego lecznice nie przyznają się do takich zabiegów.
Kolagen wstrzykuje się tym psom, które mają podcinane uszy. Dogom niemieckim, dobermanom, briardom. To poprawia kształt głowy. Wykonywane są również korekty zgryzu. Psy rasy chow-chow i shar pei najczęściej siadają na fotelu chirurgicznym na face lifting, tak mówią weterynarze o zmniejszaniu ilości skóry na psich pyskach. Niekiedy nadmiar skóry powoduje problemy z powiekami. - Takie zabiegi wykonujemy na szczeniakach na własny koszt - mówi hodowczyni shar peiów z Bełchatowa.
Czasem jednak skórę podcina się po to, żeby upodobnić psa jak najbardziej do eksteriera. Temu ma służyć również korekcja nadmiaru skóry na szyi pudli. - Dobre są te interwencje chirurgiczne, które poprawiają samopoczucie psa. Korekta powieki dolnej jest uzasadniona, jeśli pies widzi po niej lepiej. I takie zabiegi wykonuje się coraz częściej. Upiększanie w celach handlowych jest natomiast karygodne - uważa Tadeusz Jakubowski, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej.
Seans u psychoterapeuty
- Trzydzieści kilka lat temu, kiedy zaczynałem pracę, poza wykładami profesorów mieliśmy jedną książkę o psich chorobach. Teraz z samej kardiologii jest minimum sześć podręczników. Robimy psom badania tomograficzne, cyfrowe zdjęcia rtg., pełne badania laboratoryjne. Poziom usług i opieki ogromnie wzrósł - mówi Stanisław Firlik, właściciel olsztyńskiej kliniki dla zwierząt. W kilku miastach działają banki zwierzęcej krwi. Na przykład warszawski Weterynaryjny Bank Krwi im. Milusia. Pies lub kot, który jest dawcą, dostaje w zamian kolorową bandamkę, karmę i badania krwi za darmo. "Kiedy moje psy oddają krew, wszyscy śmieją się ze mnie, że przeżywam to bardziej niż one. Trzęsę się, denerwuję, w końcu to moje najdroższe maleństwa. One natomiast znoszą to dzielnie i właściwie bezstresowo" - pisała na stronie www.psia-krew.pl Gabriela Kubalska, właścicielka Hodowli z Hugonowej Ferajny.
Zwierzęta uczęszczają też na psychoterapię. Ewelinie Włodarczyk, zwierzęcemu psychologowi z Krakowa, najbardziej zapadł w pamięć wielki bernardyn, który w ogóle nie chciał chodzić na spacery. - Bał się korytarza, na którym poślizgnął się jako szczeniak i boleśnie zranił. Dopiero w trakcie terapii wyszło na jaw, że to miejsce kojarzy mu się z bólem i zagrożeniem. Najczęściej jednak rozwiązujemy problemy związane z agresją i znoszeniem izolacji, kiedy zwierzęta zostawiane są w domu pod nieobecność opiekunów - opowiada. Psy, które nie potrafią dogadać się z rówieśnikami, biorą udział w terapii zbiorowej. Spotkania organizowane są na placu szkoleniowym Centrum Kynologicznego "Canid" albo w hali treningowej. Inne problemy rozwiązywane są na indywidualnych konsultacjach w domu klienta. Za dwugodzinną trzeba zapłacić 100-120 zł. - Zgłasza się do nas coraz więcej osób. Odkąd w Polsce można zrobić kurs dyplomowy dla behawiorystów, a w Warszawie powstał kierunek studiów kształcący psychologów zwierzęcych, przestajemy być niszowym zawodem - dodaje Włodarczyk.
Marzena i Tomasz Jagielscy otworzyli w Szymanowie pod Wrocławiem hotel dla zwierząt Kubuś. Do niedawna organizowali tam również wczasy odchudzające dla psów. - Zwierzęta są karmione czekoladkami i tuczone przez kochających właścicieli do granic możliwości. Mieliśmy 85-kilogramowego rottweilera, ale równie strasznie wyglądał ratlerek, który powinien ważyć 2 kilogramy, a dobił aż do 5. Ludzie postępują z psami jak z dziećmi, ale nie każda miłość jest dobra. Recydywiści wracali do nas co kilka miesięcy - mówi Marzena Jagielska. - Zrezygnowaliśmy z organizowania wczasów, bo otworzyliśmy pierwsze w Polsce krematorium dla zwierząt i nie mamy już na to czasu.
W Polsce działa kilka biur matrymonialnych dla zwierząt. Zapoznawanie par odbywa się drogą mailową lub na spotkaniach. "Coraz częściej zdarza się, że pies lub suczka, kot lub kotka mają problemy ze spotkaniem odpowiednie- go partnera. Dobieramy partnera/partnerkę dla Milusińskiego lub Milusińskiej według rasy, umaszczenia lub innych życzeń właściciela czworonoga. Dysponujemy także pomieszczeniem, gdzie nasi Pupilkowie mogą się spotkać, zapoznać i stwierdzić, czy na pewno do siebie pasują" - piszą właściciele jednego z biur na swojej stronie internetowej.
Równie bogata jest oferta cmentarzy dla zwierząt. Jeden z nich - Tęczowy Most - prowadzą Jagielscy, ci od odchudzających wczasów i krematorium. Jest również internetowy cmentarz (www. witrualnycmentarz.pl). "Pamięć po niej pozostanie na wieki. Ból ściska tych, którzy ją znali" - pisze o swojej suczce Kali w księdze wspomnień Karina.
Portret w złotej ramie
Uwiecznianiem pupili zajmuje się zwierzęcy portrecista. Paweł Nawrot reklamuje się w lecznicy zwierzęcej: rysunek jamnika w złotej ramie. Kieszonka na wizytówki pusta - wszystkie zabrano. - Z historii sztuki nie przypominam sobie żadnego psiego portrecisty. Byli malarze, którzy czasem uwieczniali zwierzęta, ale nikt się chyba w tym nie specjalizował - mówi Nawrot. Sam przedstawia się jako "plastyk", ale zarzeka się, że nie wstydzi się wykonywania psich i kocich portretów. Na pomysł biznesu wpadł dwa lata temu. Zdarzyło mu się wykonać portret pośmiertny kota i kilkudziesięciu psów. - Rysuję ze zdjęć, ale kilka razy miałem indywidualne spotkanie z modelem. Chciałem wyczuć temperament zwierzęcia - mówi. Portret z passe-partout i w ramie kosztuje 200 zł.
- Są osoby, które traktują psy jak dzieci, realizując potrzebę bycia opiekuńczym i ważnym dla kogoś, kto jest od nas zależny. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem że nie zapominają o tym, że pies to nie dziecko i nie można go uczłowieczać - mówi Ewelina Włodarczyk, psycholog zwierzęcy. I dodaje: - Pies ma własne, typowo psie potrzeby, które należy szanować i zaspokajać. Wymaga szczotkowania, trymowania, czasem strzyżenia, i kąpieli, ale niekoniecznie w szamponie koloryzującym. Modne farbowanie sierści i nakładanie kosmetyków pachnących bananami to już nie psia potrzeba, tylko ludzka. Tak jak przebieranie psa w fikuśne ubranka. Człowiek zakłada mu je z próżności, bo są modne, trendy, bo jakiś idol tak ubiera swojego psa. Najważniejsze to zachować umiar i zdrowy rozsądek, umieć szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie: Komu ten zabieg pielęgnacyjny bądź kolorowe ubranko jest bardziej potrzebne - psu czy raczej mnie?