Po pracę bieg z przeszkodami

Iza Klementowska
A A A Drukuj
Praca ważna rzecz. Ale żeby ją dostać, trzeba się uzbroić w cierpliwość oraz odporność na widzimisię pracodawcy. Dumę schować do kieszeni, a poczucie humoru rozciągnąć jak gumę do żucia.

Izabela Kielczyk psycholog biznesu, certyfikowany coach ICC, Ypsilon Media Sp. z o.o.
Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
Izabela Kielczyk psycholog biznesu, certyfikowany coach ICC, Ypsilon Media Sp. z o.o.
ZOBACZ TAKŻE
Rozmowa kwalifikacyjna to także dobra szkoła umiejętności sprzedawania siebie, swoich zalet i kompetencji.

Moja pierwsza rozmowa kwalifikacyjna odbyła się na parkingu stacji benzynowej, w samochodzie przyszłego szefa. Byłam wówczas studentką i chciałam sobie dorobić, najchętniej w jakimś biurze. W firmie, do której zadzwoniłam, zaproponowano mi spotkanie już następnego dnia, ale nie podając konkretnej godziny i miejsca.

- Proszę czekać pod telefonem - powiedział zdawkowo głos po drugiej stronie słuchawki.

Od rana siedziałam więc wystrojona i w pełnej gotowości. W południe zadzwonił sam szef:

- Proszę być za 15 minut na stacji benzynowej BP na Gaju. Będę czekał w zielonym volkswagenie - oświadczył. Trochę mnie tą informacją rozbawił, ale, przyznaję, także zaintrygował.

Rozmowa była krótka. Pan na mnie popatrzył, spytał, czy mam dużo energii i czy chcę pracować. Chciałam. I... pracowałam w jego firmie przeszło dwa lata. Ale nie wszyscy ubiegający się o pracę mają takie szczęście.

KARALUCHY I PRZESŁUCHANIA

Agnieszkę, zielonooką drobną blondynkę, dziś trzydziestolatkę, kilka lat temu dyrektor do spraw personalnych, mężczyzna grubo po pięćdziesiątce, spytał podczas rozmowy kwalifikacyjnej, co by zrobiła, gdyby w delegacji w hotelu był tylko jeden pokój z podwójnym łóżkiem. A jechałaby z nim.

- Odpowiedziałam, że na pewno poprosiłabym go o poszukanie innego hotelu. I to była zła odpowiedź, bo tylko prychnął i podziękował za spotkanie. Nie spędziłam u niego nawet pięciu minut. Oczywiście, pracy nie dostałam - kobieta wzrusza ramionami.

Katarzyna, czterdziestolatka z dużym doświadczeniem, która starała się o pracę specjalisty PR w dużej spółce handlowej, najpierw usłyszała, że jest już na to stanowisko za stara.

- A potem spytano mnie, które z dzieci - syna czy córkę - wybrałabym i dlaczego, gdyby jedno z nich musiało umrzeć. Zupełnie jak w "Wyborze Zofii" - Katarzyna wzdryga się na samo wspomnienie. - W tym momencie sama im podziękowałam i wyszłam.

Trzydziestoletni Piotr starający się o pracę informatyka musiał udzielać pierwszej pomocy udającemu zasłabnięcie przyszłemu przełożonemu. Sprawdzano, czy potrafi zachować zimną krew.

Młodziutkiej Agnieszce, która na pierwszym roku studiów szukała pracy w pubie, wypuszczono na bar karaluchy i pająki.

A Alicję, przyszłą księgową, przesłuchano. W okolicznościach rodem z filmów kryminalnych.

- Posadzili mnie na twardym stołku bez oparcia, świecili prosto w oczy lampą i miałam po dziesięć sekund na każdą odpowiedź. Nie rozumiem, po co niektóre firmy urządzają te szopki - dziwi się Alicja.

RYWAL RYWALOWI WILKIEM

Do Michała, 26-letniego studenta ostatniego roku ekonomii zadzwoniono z dużej firmy finansowej. Ponieważ wcale nie składał podania o pracę, tym bardziej był dumny, że tak znana firma ubiega się właśnie o niego.

Michał wbił się więc w garnitur, choć wolał dżinsy i glany, długie włosy związał w kucyk i poszedł. W recepcji firmy podano mu szeroką naklejkę z numerem 15 i skierowano na siódme piętro do sali konferencyjnej. W środku siedziało już kilkanaście osób. Wszyscy zestresowani, nerwowo stukający palcami w torby, teczki z dokumentami lub stół. Do godziny 12.00, o której miała się odbyć rozmowa kwalifikacyjna, zostało jeszcze dziesięć minut.

- To były chyba najdłuższe minuty w moim życiu - wspomina Michał. - Nikt się do nikogo nie odzywał, jeden patrzył na drugiego wilkiem. Wiadomo: każdy chciał zdobyć tę pracę, więc każdy był rywalem. Serce zaczęło mi walić, choć przecież nic złego się nie działo. Doszło jeszcze kilka osób, w sumie było ponad trzydziestu kandydatów.

Punktualnie o 12.00 do sali weszła kobieta w średnim wieku. Przywitała się i poleciła, żeby plakietki z numerkiem nakleić sobie na ubranie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Prowiant na piknik: tortille, kanapki, słone wypieki, mięsa na zimno.

118 prostych i pysznych przepisów z Poradnikiem Domowym (wersja w cenie 4,99zł)

Polub nas na Facebooku