Jak śmiecić z głową

Anna Olszewska-Krysztofiak
A A A Drukuj
W tym roku w naszych śmietnikach wyląduje ponad miliard złotych. A wszystko dlatego, że nie segregujemy śmieci. "Po co, skoro i tak trafią na wspólne wysypisko?" - pytają mieszkańcy miast. Czas skończyć z tym absurdem.
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Schludnie wyglądający mężczyzna porywa sprzed siedziby Straży Miejskiej przy ulicy Hożej w Warszawie kontener na śmieci. Dzieje się to jednego z ostatnich dni lata, tuż przed 11 rano. Mężczyzna pcha kontener kilkadziesiąt metrów dalej. Zbiera się grupa ludzi. Sprawca zamieszania nurkuje w odpadkach. Wyciąga kolejne reklamówki pełne śmieci, rozrywa je i prezentuje zawartość.

Skarby z kontenera

Ekscentrycznym porywaczem okazuje się Dominik Dobrowolski, wiceprezes Fundacji Nasza Ziemia. A powodem niecodziennego zdarzenia - happening "Co się znajduje w warszawskich śmieciach?". Na przykładzie odpadów ze stolicy, która wytwarza ich najwięcej w kraju, możemy się zorientować, co trafia do kosza na śmieci w przeciętnym polskim domu. - Nie znam kraju równie bogatego jak nasz. Nigdzie nie spotkałem ludzi, których stać na wyrzucanie pieniędzy do śmieci - zaczyna tłumaczyć Dobrowolski. - Unia Europejska poznała już polską siłę roboczą reprezentowaną przez przystojnego hydraulika i piękne pielęgniarki, ale jeszcze nie zna potencjału naszych wysypisk. Polacy wyrzucają tam miliard złotych rocznie! Skoro pieniądze tak nam ciążą, może się zdarzyć, że Brytyjczycy czy Francuzi wezmą je do siebie. Oni doskonale wiedzą, że śmieci to biznes! - dodaje i zaczyna wyławiać "skarby" z kontenera.

Ci, którym udaje się przezwyciężyć niechęć do nieprzyjemnego zapachu, mogą zobaczyć wymieszane ze sobą papiery, butelki, aluminium, folię, opakowania, puszki i resztki po posiłkach na wynos. W takim stanie odpadki nie nadają się już do recyklingu. Tymczasem wszystkie te śmieci można przeliczyć na konkretne złotówki. Na przykład puszki aluminiowe do recyklingu osiągają w Wielkiej Brytanii nawet 7 tys. złotych za tonę.

- Najciemniej jest pod latarnią - komentuje Dobrowolski zawartość kontenera Straży Miejskiej, której obowiązkiem jest... nadzór nad segregacją odpadów w mieście. Skoro sortowanie śmieci ignorują nawet służby zobowiązane do świecenia przykładem, to jak wygląda selekcja w naszych domach?

Jak rozpoznać produkt ekologiczny? SuperMózg.pl

Brak miejsca pod zlewozmywakiem

Przeciętny Kowalski mieszkający w bloku czy niewielkim domu ma nie lada problem. Przestawienie się na segregowanie śmieci wymaga nie tylko dyscypliny, ale i miejsca. W mieszkaniu, obok tradycyjnego kubła na śmieci, musi się pojawić pojemnik na plastik i metal, pudło na papier i worek na szkło. Bardzo trudno zmieścić to w standardowej szafce pod zlewozmywakiem. A jeśli nawet się uda, to później i tak nie ma co zrobić z rozdzielonymi odpadami. Ogólnie dostępnych pojemników do selekcji brakuje praktycznie w całym kraju. Wprawdzie zakłady komunale zgadzają się odbierać surowce wtórne, jednak stawiają warunki, np. butelki plastikowe odbierają... raz w miesiącu. A to oznacza, że pod naszym zlewozmywakiem zalega góra odpadów. W takiej sytuacji trudno nie ulec pokusie, żeby pozbyć się śmieci, wyrzucając je do zwykłego kontenera.

- Jeżeli nie upowszechnią się pojemniki do selektywnej zbiórki, na segregację nie ma szans. Nie można wymagać od ludzi rozdzielania odpadów, jeżeli później nikt ich nie wywozi - mówi Dominik Dobrowolski. - Kowalski to widzi i zniechęcony znowu zaczyna wrzucać wszystkie śmieci do zwyczajnych kontenerów.

Według Dobrowolskiego, żeby ludziom chciało się przeprowadzać selekcję odpadków, konieczna jest motywacja. Jeśli zakłady komunalne wprowadzają niższą opłatę za wywózkę śmieci dla tych, którzy dokonują segregacji, Kowalski widzi wtedy we własnym portfelu, że śmieci to pieniądze.

Bluza z butelek PET

Żeby wyprodukować bluzę typu polar, wystarczy 35 butelek typu PET! Tych popularnych, w których codziennie kupujemy wodę, napoje gazowane itd. I nie jest to wymysł ekscentrycznych projektantów mody, tylko informacja od speców zajmujących się odzyskiem surowców. Oznacza to, że każda rodzina, prawdopodobnie co miesiąc, "wytwarza" materiał na co najmniej jedną bluzę! I co z nim robi? Marnuje. A wystarczy włożyć butelki do odpowiedniego pojemnika i materiał może zostać użyty ponownie. Opakowania z polipropylenu w Stanach wykorzystywane są do produkcji jeansów. A co dopiero szkło - ten odpad może być przetwarzany w nieskończoność!

- To, czego nie przetworzymy, możemy spalić i uzyskać energię - zachęca Anna Szałkowska, z Fundacji PlasticsEurope Polska. - Niestety, w naszym kraju jest silny sprzeciw społeczny przeciwko spalarniom. Ludzie uważają, że to obiekty szkodzące środowisku, a do tego brzydkie. To mity. Wystarczy pojechać do Wiednia. Prawie każdy, kto tam był, przechodził obok spalarni w środku miasta. To tak estetyczny budynek, że nikt nawet nie orientuje się, co w nim jest - dodaje specjalistka od odzysku tworzyw sztucznych.

Szałkowska zwraca uwagę, że nastawienie Polaków do spalarni przyczynia się do powstawania coraz liczniejszych nielegalnych wysypisk, wyrzucania odpadów do lasów, zostawiania worków śmieci przy drogach. W dodatku dzikie śmietniska nie spełniają norm ochrony środowiska i to one, a nie spalarnie, są niebezpieczne dla naszego zdrowia. Niestety, mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Trzeba organizować więcej kampanii edukacyjnych.

A czas ucieka...

"Chroń klimat i środowisko. Segreguj odpady z tworzyw sztucznych, odzyskuj materiał lub energię" - ogólnopolską akcję pod takim hasłem prowadzi PlasticsEurope Polska - fundacja zrzeszająca producentów tworzyw sztucznych. - Odpady z tworzyw sztucznych stanowią doskonałe paliwo. Wykorzystane jako alternatywne źródło energii pozwalają oszczędzać zasoby naturalne. Dlatego segregacja śmieci to element promowanego przez nas stylu życia - mówi Grzegorz Rytko, dyrektor PlasticsEurope Polska. Na plakatach kampanii widnieje żarówka połączona z torebką foliową. I napis, który mówi sam za siebie: "Z jednej torebki foliowej odzyskasz energię na 10 minut świecenia 60 W żarówki."

W tym roku Polacy wyprodukują ponad 16 mln ton odpadków komunalnych. W tym 5 mln ton opakowań, które stanowią wyjątkowo atrakcyjny surowiec wtórny. Dopóki jednak nie zmienimy stylu życia, te nie odzyskane "pieniądze" nadal będą zalegały na polskich wysypiskach, dodatkowo powiększając ich powierzchnię.

- Jeśli nie zaczniemy w porę zachowywać się jak cywilizowani Europejczycy, Polska będzie biedna, brudna i brzydka. A nie tylko o to chodzi. Za chwilę dosięgną nas unijne standardy i okaże się, że nie tylko nie odzyskujemy surowców wtórnych, ale jeszcze musimy płacić miliony za rekultywację ogromnych wysypisk - uprzedza Dominik Dobrowolski. - W roku 2014 powinniśmy odzyskiwać 60 proc. odpadów, tymczasem dziś ledwo osiągamy 5 procent. Mamy naprawdę mało czasu na zmianę prawa i przyzwyczajeń.

21 kilometrów do kosza

Happening dobiega końca, rozchodzimy się, każdy w swoją stronę. Z jedną z dziennikarek wchodzę do sklepu. Ona kupuje sok w szklanej butelce, ja w plastikowej. Wypijamy napoje w drodze na przystanek autobusowy. Dziewczyna wyrzuca butelkę do najbliższego kosza. Oburzam się w duchu. Sama rozglądam się za pojemnikiem na plastik. Idę na inny przystanek, tam również go nie ma... Chowam butelkę do torebki. I przez całą drogę zastanawiam się, co jest bardziej nienormalne - wyrzucić plastik do ogólnego kosza, czy wieźć śmieć w eleganckiej torebce do domu, gdzie płacę niemałe kwoty za cotygodniowy wywóz nieczystości.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!

Tłusty Czwartek

Zgodnie z tradycją, tego dnia można objadać się do woli.