Z salonu czy z drugiej ręki?

Leszek Kadelski
A A A Drukuj
Samochód nowy czy używany? Na jakie auto warto się zdecydować, by służyło nam co najmniej przez kilka lat?

Fot. Marcin Klaban / AG
Uczucie, gdy dealer wręcza nam kluczyki i po raz pierwszy wyjeżdżamy wymarzonym autem na ulicę, trudno porównać z czymś innym. Na tym skojarzeniu bazują nawet producenci... zapachów do samochodów, oferując nie tylko nieśmiertelne "sosenki" czy "cytrynki", ale także nuty aromatyczne "new car". W porównaniu z tym kupno auta używanego to jak wizyta w ciucholandzie i to bynajmniej nie w poszukiwaniu oryginalnego dodatku.

Nowy samochód w ciągu pierwszego roku eksploatacji traci od 20 do nawet 40 proc. swojej wartości (dane Eurotax Glass's). Jeśli więc kupisz nowe auto w salonie za 50 tys. zł, to po zaledwie roku będzie ono warte 10-20 tys. zł mniej. To realna strata dla twojego portfela. Jeśli jednak zdecydujesz się kupić roczny samochód używany, strata jego właściciela stanie się twoim zyskiem, bo właśnie o tyle mniej wydasz, niż gdybyś zdecydowała się na nowy. W kolejnych latach eksploatacji utrata wartości nie jest już tak duża - czteroletni samochód zwykle wart jest około połowy ceny nowego.

Na rynku bez trudu można znaleźć samochody używane, które mają od 12 do 24 miesięcy i wciąż są objęte gwarancją producenta (standardowo trwa ona 24-36 miesięcy, a czasem nawet dłużej), tak samo jak nowe auta z salonu. Można je znaleźć w komisach prowadzonych przed dealerów nowych samochodów - wielu oferuje specjalne programy "sprawdzone auto" przy sprzedaży pojazdów używanych (np.: Peugeot - "Okazje lwa"). Ceny takich aut są zwykle o kilka procent wyższe niż średnia rynkowa, ale warto dopłacić, by ku- pić sprawdzony samochód. Standardem jest gwarancja bezwypadkowej przeszłości takiego auta, co jest bardzo ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Warto szukać auta o jak najniższym przebiegu. Eksperci uznają, że w polskich warunkach samochody miejskie przejeżdżają około 15 tys. km rocznie, auta większe - 20 tys. km, te najbardziej luksusowe - nawet 30 tys. km w ciągu roku. Jeśli więc szukasz auta miejskiego, które ma rok, to z góry odrzucaj te, które mają przebieg większy niż 15-20 tys. km. Roczny samochód kupiony w komisie przydealerskim będzie równie atrakcyjny i bezawaryjny jak nowy, a znacznie tańszy.

Obejrzyj dokładnie, zanim kupisz

Najpierw - od zewnątrz. W bezwypadkowym aucie wszystkie szczeliny pomiędzy częściami nadwozia powinny być tej samej szerokości, a odcień lakieru na wszystkich elementach - identyczny. Kobiece oko wychwytuje takie niuanse nawet lepiej niż męskie. Różnice w kolorze to znak, że dany element był lakierowany, np. po wypadku. Zajrzyj do wnętrza, przyjrzyj się, czy kierownica, dźwignia zmiany biegów i pedały nie są wytarte - to znak przebiegu większego niż widoczny na wyświetlaczu. Jeśli nic nie wzbudza twoich wątpliwości, a auto ci się podoba, skorzystaj z pomocy rzeczoznawcy - Polskiego Związku Motorowego lub Dekry. Usługa kosztuje poniżej 300 zł, a upewnisz się, czy auto jest pełnowartościowe.

Kierowcy mają własny kod, którym porozumiewają się na drodze. Sprawdź, czy i ty rozumiesz te sygnały.

Najprostszą formą powiedzenia "dziękuję" jest podniesienie dłoni do góry, tak by kierowca innego samochodu mógł ją zobaczyć. Wiele osób dziękuje, włączając światła awaryjne, ale to błąd - europejskim standardem jest włączanie świateł awaryjnych w razie niebezpieczeństwa. Poza tym coraz więcej samochodów wyposażonych jest w funkcję automatycznego włączania awaryjnych w razie gwałtownego hamowania. Niemieccy kierowcy rozpowszechnili zwyczaj włączania tego sygnału świetlnego przez ostatni samochód stojący w korku. Dlatego lepiej dziękować dłonią, a światła awaryjne włączać tylko wtedy, gdy chcesz ostrzec innych użytkowników ruchu.

Podwójne mignięcie "długimi" wobec samochodu jadącego z przeciwka to podpowiedź, by włączyć światła mijania. Poza terenem zabudowanym kierowcy ostrzegają się w ten sposób przed kontrolami policji, ale to nie jest dobry zwyczaj. Ten sam sygnał w Polsce używany jest, gdy chcemy komuś ustąpić pierwszeństwa, jednak lepiej zrobić to zapraszającym gestem dłoni. W Europie błyskanie "długimi" jest jednoznacznie odbierane jako "karcenie".

Popędzanie "długimi" samochodu jadącego przed nami to dość grubiańskie żądanie ustąpienia miejsca lub przyśpieszenia. Kulturalny kierowca raczej "poprosi", włączając lewy kierunkowskaz. Z kolei obcesowo potraktowany kierowca może w odpowiedzi włączyć tylne światło przeciwmgłowe, co jest odpowiednikiem... "figi" (w najlepszym razie). Czasem jest to też sygnał, by sprawdzić, czy przez nieuwagę nie oślepiamy go swoimi światłami drogowymi.

Ta uciążliwa czynność jest niestety konieczna, by bezpiecznie poruszać się po drogach. Zobacz, jak zrobić to szybko i efektywnie.

Delikwentów, którzy prowadzą zimą samochód, obserwując drogę przez wydrapane kartą kredytową szczeliny w śnieżnej pokrywie, kierowcy nazywają "czołgistami" - bo widzą tyle, ile kierowca czołgu schowany pod pancerzem. Żeby nie zostać "czołgistką", warto zaopatrzyć się w profesjonalne narzędzie do odśnieżania. Najlepiej sprawdzają się skrobaczki z długim ramieniem, które jednocześnie pełni rolę szczotki - w marketach motoryzacyjnych kosztują kilkanaście złotych, na aukcjach internetowych jeszcze mniej. Nie polecamy skrobaczek "jednoręcznych" - ciężko oczyścić nimi szeroką przednią szybę, a i tak trzeba mieć szczotkę, by zgarnąć śnieg z dachu. Ważne, by skrobaczka miała plastikową końcówkę - gumowe są zbyt miękkie, a metalowe mogą porysować szyby. Przydatnym gadżetem jest też odmrażacz w sprayu. Zamiast skrobać warstwę lodu, wystarczy ją spryskać takim preparatem i po dwóch minutach zgarnąć roztopioną masę z szyby.

Wiele osób zaczyna odśnieżanie auta od jego uruchomienia. Argumentami przeciw odśnieżaniu z włączonym silnikiem są zwiększone zużycie paliwa i kwestia bezpieczeństwa - może się zdarzyć, że złodziej wskoczy na miejsce kierowcy i odjedzie, a tobie pozostanie w ręku tylko skrobaczka.

...kontrolka hamulca zapala się nie tylko wtedy, gdy zaciągasz hamulec ręczny. Jeśli włączy się w czasie jazdy, oznacza to, że w układzie hamulcowym jest zbyt mało płynu, co może uniemożliwić skuteczne hamowanie. Niezwłocznie uzupełnij płyn hamulcowy! Kupisz go na każdej stacji benzynowej. Musi być taki sam, jak ten używany do tej pory.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!

Tłusty Czwartek

Zgodnie z tradycją, tego dnia można objadać się do woli.