Niewolnicy mody zamawiają przez internet ciuchy ze Stanów, których u nas nie ma, np. ubrania Hilfigera oraz australijskie torby Crumplera. Fotografowie - aparaty - też zwykle sprowadzane ze Stanów, bo wówczas są o wiele tańsze niż w tradycyjnych sklepach, które narzucają wysoką marżę. Właściciele zwierząt - karmę dla swoich ulubieńców, bo nie muszą jej dźwigać i o niej pamiętać na bieżąco, wolą mieć zapasy. Melomani - bilety na wszelkie koncerty, ponieważ nawet zawód konika występuje w sieci. I kiedy wejściówek na występ ulubionej kapeli nie da się już kupić oficjalną drogą, to można być prawie pewnym, że znajdzie się je na aukcji internetowej, choć oczywiście za podwójną cenę.
- Internet staje się użytecznym narzędziem w coraz większym zakresie i to narzędziem powszechnie używanym - uważa Krzysztof Krejtz, dr psychologii z SWPS. - Związane to jest z rozwojem technologii internetowych. Wiele wysiłków wkłada się obecnie w to, żeby usługi internetowe były jak najbardziej intuicyjne w użyciu i nie wymagały od użytkownika specjalistycznej wiedzy o komputerach, aby sprawnie z nich korzystać.
Dywany i lodówki on-line Najczęstsze powody, dla których wybieramy zakupy w internecie, to niższe ceny i oszczędność czasu. Agnieszka kupiła w sklepach internetowych część prezentów pod choinkę, m.in. aparat fotograficzny. - Dlatego, że kosztował 320 zł, a nie 500 zł, bo tyle musiałabym wydać w którymkolwiek z tradycyjnych sklepów ze sprzętem elektronicznym - opowiada. Z tego samego powodu, gdy rok temu kupowała telewizor, zajrzała do ofert w sieci. Model, za który w sklepie zapłaciłaby 2700 zł, kosztował 2000 zł. I został przywieziony do domu. - Panowie mi go nawet nastroili. Byłam mile zaskoczona. Zapłaciłam przy odbiorze, czyli jak go wnieśli. Teraz moi
rodzice kupują telewizor i poleciłam im ten sklep - dodaje. Za aparat też płaciła przy odbiorze, bo boi się robić przelewy na większe kwoty i w ten sposób chroni się przed oszustami. Chyba najdziwniejszą rzeczą, jaką nabyła przez internet, był dywan. W tym przypadku nie zdecydowała cena, lecz wygoda. - Chciałam taki ze stuprocentowej wełny, o konkretnych wymiarach 2 na 3 metry. W sklepach nie znalazłam, ale przyznaję, że nie chciało mi się szukać po całym mieście. Po prostu zamówiłam ze sklepu z Gliwic, do Warszawy mi przysłali - wyjaśnia. Jest jeszcze jeden dość prozaiczny powód, dla którego decydujemy się na zakupy przez internet: niektórych rzeczy po prostu nie ma w Polsce.
- Zamawiam przede wszystkim książki branżowe dotyczące np. marketingu szeptanego, budowania społeczności w internecie. Wybieram pozycje wydane w Stanach, bo u nas można najwyżej kupić książki napisane parę lat temu. A to dziedziny, w których dużo się zmienia, powstają nowe teorie, pomysły -opowiada Ewa, która pracuje dla dużego portalu.
Niektórzy szukają okazji nie w sklepach, ale na internetowych aukcjach. - Na Allegro kupuję
perfumy i drogie
kosmetyki, np. błyszczyki Diora. Są o połowę tańsze niż w sklepie - opowiada Magda. Ale kusi nie tylko niższa cena. Usiąść przed komputerem jest dużo łatwiej, niż pójść do sklepu. Wystarczy założyć swoje konto na Allegro, płaci się przelewem, zamówiona przesyłka przychodzi pocztą. - Zanim zamówię, to sprawdzam, jakie oceny od innych użytkowników ma osoba sprzedająca. Każdy, kto ma konto, ma możliwość zamieszczania komentarzy. Jeśli pojawiają się negatywne, nie zamawiam. Nie kupuję też rzeczy, które trzeba przymierzyć - wyjaśnia. Kupiła za to odtwarzacz mp3, a jej narzeczony lodówkę - nową i firmową.
Internet chwycił A co mówi o zakupach w internecie Rafał Agnieszczak, człowiek, który w 2003 roku stworzył jeden z najmłodszych serwisów aukcyjnych Świstak.pl? - Dotychczasowa oferta była według nas niezadowalająca. I nie chodziło nam tylko o konieczność opłat za korzystanie, ale także o jakość obsługi i użyteczność samego serwisu. Postanowiliśmy to zmienić i stworzyć swój serwis aukcyjny. Nazwa wpadła nam do głowy przypadkowo. Okazało się, że jest chwytliwa, łatwa do zapamiętania i sympatyczna.
Dziś Świstak ma blisko pół miliona zarejestrowanych użytkowników, co miesiąc odwiedza go 1,7 mln osób. - W ciągu zeszłego roku odnotowaliśmy wzrost odwiedzin serwisu na poziomie 50 proc. Codziennie odnotowujemy rejestrację kilkuset nowych kont w serwisie - mówi Rafał Agnieszczak.
Serwis nie pobiera opłat za wystawianie towaru, utrzymuje się ze sprzedaży reklam. Problemy użytkowników rozwiązuje Dział Obsługi Klienta. Zazwyczaj jednak interweniuje tylko w skrajnych przypadkach, a użytkownicy na ogół sami wyjaśniają spory. - Na popularność aukcji największy wpływ miała chęć zakupu po okazyjnej cenie. Teraz sytuacja się zmienia i aukcje zanikają - trend zwraca się w kierunku sklepów internetowych - tłumaczy Rafał Agnieszczak. - Dzisiejsi użytkownicy internetu nie lubią czekać do końca aukcji. Wchodząc do internetu, zazwyczaj znają produkt, którego szukają, więc szybko decydują się na zakup. Zamiast standardowej licytacji wprowadziliśmy jako pierwsi na polskim rynku funkcję "Zaproponuj cenę", która umożliwia negocjowanie ze sprzedawcą ceny produktu - tłumaczy Agnieszczak. - W ten sposób nasi użytkownicy mogą szybciej dokonywać transakcji, ale nadal mogą mieć możliwość negocjacji ceny.
W sklepach internetowych liczba klientów stale rośnie. - Wynika to również z faktu coraz większego doświadczenia internautów z tym medium. Badania pokazują, że wraz ze wzrostem stażu internetowego rośnie zaufanie do niego - komentuje to zjawisko psycholog, Krzysztof Krejtz.
Już od 10 lat istnieje merlin.pl. Ma ponad milion zarejestrowanych użytkowników. Największy obrót jest w okresie świątecznym. Dla sklepów internetowych zaczyna się on już w listopadzie. - Klienci przekonują się, że to wygodny sposób robienia zakupów, bo nie trzeba chodzić i szukać danego produktu. Wystarczy kliknąć i zamówić dostawę. Oszczędza się czas i pieniądze, bo różnice w cenach dochodzą nawet do kilkudziesięciu procent. Marże w handlu elektronicznym są bardzo niskie, stąd tak konkurencyjne ceny w stosunku do handlu tradycyjnego - mówi Agata Czarnowska z merlin.pl. Jak twierdzi, klienci to raczej osoby obeznane z internetem i spędzają w nim dużo czasu, przeważają ci z dużych miast.
Wszyscy jesteśmy wygodniccy - Ten sektor usług będzie się dynamicznie rozwijał - twierdzi Monika Jędrzejczyk z Alma24.pl. - Zapotrzebowanie jest duże, a rynek chłonny. Sieć delikatesów Alma parę miesięcy temu zdecydowała się na debiut w internecie. Firma prowadzi dostawy do domu w
Krakowie,
Katowicach, Warszawie, Wrocławiu i Trójmieście. W lutym mieliśmy już 10 tys. wirtualnych klientów. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników internetowych delikatesów Alma24.pl. Przekraczają nasze oczekiwania. Klienci, którzy już skorzystali z tej formy zakupów, polecają znajomym wyjątkową ofertę naszego sklepu - dodaje. Zapewne dla klientów Almy najważniejsza jest wygoda, bo ceny są takie same w tradycyjnym i wirtualnym sklepie. Nie trzeba jednak wychodzić z domu i nosić ciężkich rzeczy. Dlatego klienci tak chętnie zamawiają dużo wody mineralnej i soków.
To, czego obawiają się klienci internetowych sklepów, to kłopoty z reklamacją towaru. - Konsument ma prawo reklamować wadliwy produkt kupiony w sieci - przekonuje Konrad Gruner z biura prasowego UOKiK. - Może to zrobić w ciągu dwóch lat od dnia zakupu i najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy od chwili wykrycia usterki. Warto zgłosić reklamację na piśmie. W pierwszej kolejności towar zostanie naprawiony lub wymieniony na dobry, w ostateczności mogą zostać nam zwrócone pieniądze. W dochodzeniu naszych praw pomogą dowody zakupu - np. paragony, które powinniśmy otrzymać niezależnie od tego, gdzie i na jakich warunkach nabyliśmy towar - dodaje.
Konkurencja służy konsumentom Robert Gwiazdowski, ekonomista, Centrum im. Adama Smitha
To, że wzrasta popularność zakupów przez internet, jest pochodną tego, że wzrasta popularność samego internetu. Wzrasta też poczucie bezpieczeństwa w sieci. Chociaż ciągle nas ktoś straszy, że dane z naszej karty mogą zostać wykorzystane, wydaje mi się, że dużo w tym czarnego PR-u ze strony tradycyjnych sklepów. Kartę może zeskanować również nieuczciwy kelner w restauracji czy pracownik stacji benzynowej. Zaletą sklepów internetowych są niewątpliwie ceny, które proponują - niższe od tych w tradycyjnych sklepach. Mogą sobie na to pozwolić, bo nie muszą płacić pensji sprzedawcom, wynajmować powierzchni na sklepy, ogrzewać tych powierzchni, kupować lad, półek itd. Wadą sklepów internetowych jest to, że przedmiotu nie można dotknąć. A wiele osób przed kupnem lubi rzecz przymierzyć, dokładnie obejrzeć. To, że wzrasta sprzedaż w internecie nie oznacza końca sklepów tradycyjnych. Ci, dla których ważniejsza jest cena, będą się decydować na zakupy w sieci, a ci, którzy lubią całą otoczkę zakupów, taką jak chodzenie od stoiska do stoiska, dalej będą kupować w sklepach tradycyjnych. Będą więc funkcjonować w symbiozie, a konkurencja dobrze im zrobi, bo zawsze jest dobra dla handlu. Może wymusi np. na tradycyjnych sklepach obniżenie marż.
Jak bezpiecznie kupować w sieci Elżbieta Seredyńska, prawnik, Europejskie Centrum Konsumenckie
Zanim podejmiemy decyzję o zakupie konkretnego produktu, warto upewnić się, kim jest sprzedawca, sprawdzić adres i numer telefonu do przedsiębiorcy, NIP, REGON itp. Warto upewnić się, czy nabywany przez nas towar, np. urządzenie elektryczne, odpowiada wymogom w naszym kraju lub czy gwarancja będzie u nas honorowana, a jeżeli będziemy zmuszeni zwrócić towar sprzedawcy w jego kraju, to czy zwrot będzie stanowił jakiś problem. Powinniśmy sprawdzić również wysokość dodatkowych kosztów zakupu, takich jak podatki, cło, koszty dostawy, przesyłki pocztowej lub paczki. Wskazane byłoby też sprawdzenie, co będziemy musieli zrobić w sytuacji, gdy transakcja okaże się nieudana i będziemy zmuszeni towar reklamować czy zwracać. Gdy okaże się, że zakupiony produkt jest niezgodny z naszymi ustaleniami, należy niezwłocznie powiadomić o tym przedsiębiorcę. Składamy wówczas pisemną reklamację, w której umieścić należy następujące informacje: datę zamieszczenia informacji handlowej i adres strony, na której się ona pojawiła; datę złożenia zamówienia oraz jego treść; zapłaconą kwotę i metodę płatności; dodatkowe dane, np. numer zlecenia albo klienta; przyczynę skargi oraz swoje żądanie, np. naprawy czy wymiany towaru, zwrotu pieniędzy itd. Dobrym zabezpieczeniem dla konsumentów jest kopiowanie stron internetowych (np. wykorzystując klawisz PrintScreen), kopiowanie zawieranych umów, wysłanego zgłoszenia reklamacyjnego i całej korespondencji prowadzonej z przedsiębiorcą. Takie dokumenty ułatwią dochodzenie roszczeń, jak również udzielenie pomocy przez organizacje konsumenckie.