Złapani w sieci

Daria Dziewięcka
A A A Drukuj
Współczesny Amor nie strzela z łuku. Jego strzały serfują po internecie. Ten sposób nawiązywania znajomości jest coraz powszechniejszy. I skuteczny!

Fot. Marcin Lobaczewski / AG
ZOBACZ TAKŻE
Serwisów randkowych jest w sieci wiele - znajdziemy je w każdym większym portalu internetowym (gazeta.pl, onet czy wirtualna polska). Powstały również liczne strony internetowe zorientowane na usługi matrymonialne.

MŁODZI I ZAPRACOWANI

Serwis przeznaczeni.pl istnieje od 2005 roku. - Mamy 170 tys. użytkowników i z każdym dniem jest nas coraz więcej - mówi Karol Wyszyński z działu PR przeznaczeni.pl. Na stronę loguje się codziennie 100-200 osób. Z dobrym skutkiem, bo jak chwali się Wyszyński: - Wiem o 355 małżeństwach, które poznały się na naszej stronie i o 1244 spotykających się parach.

60 proc. użytkowników przeznaczeni.pl to kobiety. Rejestruje się tu wielu ludzi młodych, między 25. a 35. rokiem życia. - Szukają trwałych relacji, takich na całe życie, zazwyczaj nie zaglądają tu po to, żeby tylko flirtować. Większość z nich chce, by znajomość prze- rodziła się w małżeństwo - dodaje Wyszyński. Wśród użytkowników przeważają ludzie zapracowani, mieszkańcy dużych miast: Warszawy, Gdańska, Poznania, Katowic.

W serwisie randka.pl zarejestrowało się około 80 tys. osób. Profil użytkowników jest podobny. - To najczęściej mężczyźni i kobiety w wieku 18-35 lat, aczkolwiek jest też duża grupa osób starszych. Zdecydowana większość z nich pochodzi z dużych miast. Statystyk dotyczących wykształcenia nie prowadzimy - mówi Jan Misiąg z randka.pl.

Dodaje, że zauważalna jest pewna sezonowość ruchu na serwisie. - Największe natężenie zaczyna się na początku stycznia i trwa do wczesnej jesieni. Następne miesiące są spokojniejsze. Na przeznaczeni.pl wzmożony ruch można zauważyć przed świętami i w weekendy, no i oczywiście przed walentynkami.

SPOSÓB JAK WSZYSTKIE INNE

Kaśka - redaktorka z Warszawy - pięć lat temu poznała swojego męża dzięki serwisowi randkowemu Cafe na gazeta.pl. - Na początku bardzo się tego wstydziłam. Wydawało mi się, że poznać chłopaka przez internet to straszny obciach. Teraz wiem, że to sposób jak każdy inny. Mój pogląd skorygował mąż, który poprzez różne fora zainteresowań poznał mnóstwo interesujących ludzi z całej Polski - opowiada.

OSZUŚCI TEŻ SIĘ TRAFIAJĄ

Kasia chodziła do żeńskiej klasy w liceum, potem studiowała sfeminizowany kierunek. Było mało okazji, żeby kogoś poznać. Gdy osiągnęła wiek 30+, z koleżankami założyły sobie konta na profilu randkowym. Czasem podczas babskich wieczorów logowały się i szukały dla jednej z nich ciekawego chłopaka. Dzięki temu mogły też sprawdzać, czy potencjalni kandydaci są w miarę uczciwi i czy aby nie piszą w tym samym czasie do każdej z nich. Mimo zachowania ostrożności, parę razy się nacięły. Jedna trafiła nawet na oszusta, który, jak się później okazało, był znany policji. - Nie poprosiła go o dowód, co jest dość łatwym sposobem sprawdzenia tożsamości. Ja nigdy nie wstydziłam się prosić o pokazanie mi tego dokumentu - mówi Kaśka. Sama też spotkała się z kilkoma mężczyznami, którzy okazali się niezbyt ciekawi. Nie zraziła się jednak. I kiedy poznała Maćka, to zaskoczyło już na pierwszym spotkaniu. - Od razu wiedziałam, że to ON - mówi. To on ją zagadał w internecie. Neutralnie, bez podtekstów. Dziesięć dni rozmawiali na gadu-gadu. Podczas pierwszego spotkania okazało się, że mieszkają niedaleko siebie, mają podobne zainteresowania i słuchają podobnej muzyki. Po dwóch miesiącach zdecydowali, że chcą być razem, po pięciu Maciek się oświadczył, od trzech i pół roku są małżeństwem. Kaśka zachęca teraz swoją siostrę do spróbowania szczęścia tą metodą.

TYLKO DLA WYTRWAŁYCH

Swoje przeznaczenie i szczęście w internecie znalazła również Ania. Choć nie stało się to szybko. - Miałam już 36 lat i naprawdę nie wiedziałam, jak i gdzie mogłabym kogoś poznać. Zdecydowałam się na serwis sympatia.pl. Byłam tam dość długo, bo dwa lata - opowiada. Przez ten czas umówiła się na bardzo dużo spotkań, przeżyła kilka przelotnych związków, z których jednak nic nie wyszło. Na podstawie swoich doświadczeń twierdzi, że szukanie drugiej połowy przez internet jest tylko dla tych, którzy się łatwo nie zrażają. - Na takich portalach można spotkać mężczyzn będących w stałych związkach, a nawet żonatych, którzy się do tego nie przyznają - przestrzega. - Już chciałam zrezygnować, zostały mi tylko trzy dni opłaconego abonamentu na sympatia.pl, kiedy zagadał do mnie mój obecny mąż - wspomina.

Potem przez kilka dni rozmawiali na gadu-gadu. Ania nie wierzyła, że coś z tego będzie, bo dzieliła ich spora odległość - ona mieszkała w Warszawie, a on w Poznaniu. Ale po kilku dniach przyjechał. Spodobała mu się na pierwszym spotkaniu, on jej - na trzecim. Po dwóch latach urodził im się synek, pół roku później wzięli ślub.

- Najśmieszniejsze jest to, że zanim do mnie zagadał, miał konto na sympatii zaledwie od dwóch tygodni. I tak szybko mu się poszczęściło - śmieje się Ania.

DLA TYCH, KTÓRYM JESZCZE TRUDNIEJ

Z ogłoszeń w internecie często korzystają również mniejszości seksualne, którym jeszcze trudniej jest poznać partnera. - Internet jest najprostszą drogą. Jego podstawową zaletą jest szybkość nawiązania kontaktu. Po drugie to forma bezpieczna emocjonalnie, bo nie czujesz się urażona, kiedy ktoś nie odpisuje, ludzie się nie obrażają na siebie, że się sobie nie spodobali - mówi 27-letnia Magda, która w sierpniu poznała przez internet swoją dziewczynę. Zamieściła ogłoszenie. Na początku miał to być romans, ale po paru tygodniach okazało się, że będzie coś więcej. - Od razu mi się spodobała - przyznaje Magda, która na spotkanie w realu umawia się tylko z osobami, które odpisują inteligentnie i nie używają dosadnego języka.

- Wiadomo przynajmniej wtedy, że spotkanie nie okaże się totalną katastrofą - mówi.

Prof. Kazimierz Krzysztofek, socjolog, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie

Internet stwarza warunki intymności i daje poczucie kontroli. W wirtualnej przestrzeni można też kreować własną tożsamość i sprawdzić, co inni o nas myślą. Kontakty społeczne nawiązuje się np. przez serwisy randkowe. Poznawanie nowych ludzi przez internet jest dobre dla osób wstydliwych, pozbawionych pewności siebie i umiejętności nawiązywania kontaktów w realnym świecie. Użytkownicy serwisów randkowych szukają zarówno trwałych związków, jak i romansów. To drugie można w dzisiejszych czasach wprost ogłosić na swoim profilu. Dla osób np. z małych miejscowości internet to możliwość poznania kogoś spoza dotychczasowego kręgu towarzyskiego. Ułatwia nawiązanie relacji tym, którzy boją się ujawnić, np. gejom i lesbijkom. Umawianie się przez internet wiąże się z ryzykiem, którego można uniknąć, jeżeli ludzie są uczciwi, nie nakładają masek. Podejrzanie może wyglądać np. obawa przed pokazaniem swojego zdjęcia. Możliwe, że taka osoba chce ukryć swoją tożsamość, podaje się za kogoś, kim nie jest.

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, uniwersytety Zielonogórski i Warszawski

Z internetu korzystają ludzie w różnym wieku, i dla młodych, i dla starszych staje się coraz częściej sposobem komunikowania. Na serwisy randkowe wchodzą osoby samotne i kogoś poszukujące, inni trafiają tam z ciekawości, żeby zobaczyć, co się na nich dzieje. Są też tacy, którzy chcą się upewnić o swojej atrakcyjności, sprawdzić, ile osób do nich napisze. Na takie serwisy zdarza się zaglądać osobom będącym w związkach, gdy się zdenerwują na swojego partnera, są pokłóceni albo słyszą w domu za dużo pretensji. Tacy ludzie w internecie szukają pocieszyciela. Jedni szukają tylko seksu, inni romansu, a jeszcze inni stałego związku. Korzystając z serwisów randkowych, musimy zrobić bilans zysków i ewentualnych strat. Musimy też sami wiedzieć, czego chcemy. To bardzo ważne, bo mam wrażenie, że ludzie często nie wiedzą. Dają ogłoszenie, bo chcą poflirtować i dziwią się potem, że ktoś się zaangażował. Czasem dziwi ich własne zachowanie, np. fakt że poddają się konwencji rozmów w internecie i zaczynają używać wulgarnych określeń. Nie wiedzą, czego szukają i jakiej manipulacji mogą zostać poddani. Coraz bardziej uzasadnione jest pytanie, czy ukrywanie przed partnerem flirtu w internecie to jeszcze zabawa czy już zdrada...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!

Tłusty Czwartek

Zgodnie z tradycją, tego dnia można objadać się do woli.