Kiedy dzieci rodzą dzieci

Małgorzata Szamocka
A A A Drukuj
W Wielkiej Brytanii co roku 20 tys. nieletnich matek zaczyna życie na koszt państwa. Codziennie zachodzi tam w ciążę 20 nastolatek, najmłodsza miała 11 lat. Niemcy obliczyli, że 54 proc. nieletnich matek w wieku 30 lat znajdzie się na ekonomicznym dnie. W Wielkiej Brytanii co roku 20 tys. nieletnich matek zaczyna życie na koszt państwa. Codziennie zachodzi tam w ciążę 20 nastolatek, najmłodsza miała 11 lat. Niemcy obliczyli, że 54 proc. nieletnich matek w wieku 30 lat znajdzie się na ekonomicznym dnie.
Monika, Anka i Martyna - trzy nastoletnie matki - nie chcą pokazać swoich twarzy, ale opowiedziały nam, jak to jest, gdy świat wywraca się do góry nogami i zamiast misia nagle trzyma się w ramionach niemowlę.
Nastoletnie matki, często przerażone tym, co im się przytrafiło, porzucają swoje nowo narodzone dzieci, a nawet odbierają życie - im lub sobie.
Fot. JAUBERT/SIPA EAST NEWS
Nastoletnie matki, często przerażone tym, co im się przytrafiło, porzucają swoje nowo narodzone dzieci, a nawet odbierają życie - im lub sobie.
Elżbieta Kaczor
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Elżbieta Kaczor
ZOBACZ TAKŻE
Przelewice. Gimnazjum. Agnieszka (lat 14) zwolniła się z lekcji. Powód - ból brzucha. Resztkami sił dowlokła się do toalety i tam urodziła dziecko. Nożyczkami odcięła pępowinę. Przerażona, owinęła noworodka w koszulkę gimnastyczną i podrzuciła w szatni. W czasie przerwy uczniowie znaleźli zawiniątko z dzieckiem na ławce. Zawiadomiono pogotowie. Dziewczynę znaleziono w domu, zabrano do szpitala. O tym, że Agnieszka jest w ciąży, nikt nie wiedział. Okazało się, że od kilku miesięcy współżyła z pięcioma mężczyznami, a ojcem dziecka jest 16-letni kolega. Wyziębionego noworodka udało się uratować. O włos nie doszło do tragedii...

W 2008 r. w Polsce 82 dziewczynki w wieku 14 lat urodziły dzieci. Matek 14-15-letnich było 1,5 tys. Rocznie przychodzi u nas na świat ok. 20 tys. dzieci nastoletnich matek. Wiele z tych dziewczyn jest pozostawionych same sobie. Brakuje specjalistycznych placówek, a tylko nieliczni nastoletni rodzice mogą liczyć na zrozumienie i akceptację swojej rodziny.



BOJĘ SIĘ ZAKOCHAĆ, CHOĆ NIGDY NIE PRZEŻYŁAM PIERWSZEJ MIŁOŚCI

Monika. Miała 14 lat, gdy urodziła Piotrusia. Dziś ma 19 lat, uczy się w liceum.



WYSOKA, SZCZUPŁA, KRÓTKIE, ŚCIĘTE PO MĘSKU WŁOSY. Nie wiem, jaki ma kolor oczu, bo patrzy w ziemię. Na spotkanie w parku przyjechała rowerem. Zanim zacznie rozmawiać, zapnie bluzkę pod samą szyję. Po chwili rozepnie guzik i znowu zapnie - jakby przywoływała się do porządku. Kiedy miała 14 lat, urodziła syna. Nigdy nie zapomni, jak strasznie się tego bała i wstydziła. Wtedy, w szpitalu, nie miała odwagi, żeby powiedzieć "to nie moja wina, zostałam wykorzystana seksualnie".

- KIEDY RODZICÓW NIE BYŁO W DOMU, OPIEKOWAŁ SIĘ MNĄ "WUJEK" - SĄSIAD. Sadzał mnie na kolanach i bujał. Wierciłam się, bo coś twardego uciskało mnie w pupę. Ale on wtedy mocniej mnie przyciskał i podskakiwał kolanami. Oddychał szybko, dmuchając mi w ucho. Lubiłam go, bo częstował mnie słodyczami, zawsze miał moje ulubione trufle czekoladowe. Kiedy miałam 12 lat, "wujek" zaczął mi wkładać ręce pod sukienkę i w majtki. Nikt inny w ten sposób mnie nie dotykał. Czułam, że to, co robi, nie jest dobre, ale bałam się powiedzieć rodzicom. Próbowałam rozmawiać z panią pedagog w podstawówce, ale wstydziłam się i nie zwierzyłam się jej ze wszystkiego. Pewnie dlatego zbagateli- zowała mój problem, a ja się szybko wycofałam. Robiłam wszystko, żeby nie zostawać sam na sam z "wujkiem", ale często czekał na mnie przed domem. Dawał mi płyty, książki. Był bardzo oczytany, inteligentny. Wykładał na uczelni. Raz zwabił mnie do siebie pod pretekstem pomocy z fizyki - byłam w pierwszej klasie gimnazjum. Poczęstował winem, włączył film, w którym uprawiano seks na różne sposoby. Kiedy chciałam wyjść, przewrócił mnie na tapczan i szeptał, że kocha mnie i to od dawna. Całował, siłą rozbierał i zapewniał, że będziemy mieć naszą wspólną tajemnicę. Do dziś nie mogę sobie dokładnie przypomnieć, co ze mną robił. Czy mnie zgwałcił? Pewnie tak, ale ja się zupełnie wyłączyłam. Po kilku miesiącach okazało się, że będę miała dziecko. To był szok! Dla całej mojej rodziny. Jestem jedynaczką, z porządnego domu. Tata jest inżynierem, mama księgową. Mama zaprowadziła mnie do internisty, a potem do ginekologa, bo skarżyłam się na bóle brzucha, wymiotowałam, nie chciałam jeść.

LEKARZ STWIERDZIŁ, ŻE JESTEM W CZWARTYM LUB PIĄTYM MIESIĄCU CIĄŻY. Mama osłupiała. Do mnie mało co docierało. Potem wszystko potoczyło się szybko. Uciekłam z domu, miałam próbę samobójczą - pokazuje ślady na nadgarstkach. Nie wiem, jak trafiłam do szpitala. Kiedy odzyskałam przytomność, mama była obok. Nie zapomnę jej twarzy. Była tak smutna, że chciałam nie istnieć. Było mi tak przykro, że ją zawiodłam, że zawiodłam mojego kochanego tatę... Długo trwało wychodzenie z depresji. Terapia pomogła mi uwierzyć, że jestem przez rodziców kochana.

PIOTRUŚ URODZIŁ SIĘ POPRZEZ CESARSKIE CIĘCIE. Byłam zmuszona wyznać, kto jest jego ojcem. "Wujek" został zatrzymany. Wyrok - trzy lata pozbawienia wolności. Nie ma praw rodzicielskich. Tego, co zrobił, nic nie wytrze z mojej pamięci. Czasem nocą dopadają mnie koszmary. Jego twarz, ręce, ciało. Zapach.

SYNEK JEST ŚLICZNY, CHYBA GO KOCHAM, CHOĆ MAM PROBLEM. Jakby nie był moim dzieckiem... Prawnymi opiekunami zostali moi rodzice. Dręczą ich wyrzuty sumienia, że nie zauważyli, co się święci z tym "wujkiem". Pomagają mi - utrzymują nas, odbierają synka z przedszkola. Mama towarzyszyła mi przy porodzie. Potrafiła też całą noc nosić małego na rękach, gdy płakał. Ja chowałam głowę pod poduszkę, żeby usnąć.

DZIĘKI RODZICOM WRÓCIŁAM DO NORMALNEGO ŻYCIA. Do kontaktów z rówieśnikami. Chociaż nie było mi łatwo, bo czułam się kimś gorszym. Seks kojarzy mi się z czymś złym, z wykorzystaniem. Kiedy poznaję kogoś, kto mi się podoba i chce się ze mną umówić, wpadam w panikę. Boję się zakochać, choć przecież jeszcze nie przeżyłam pierwszej miłości. Boję się bliskości. Jeśli chodzi o naukę - straciłam tylko rok, ale nie straciłam marzeń. Chcę zostać psychologiem, chcę pomagać dziewczynom skrzywdzonym tak jak ja. Ale najbardziej chcę skakać ze spadochronem. Właśnie kończę kurs. Tylko w powietrzu czuję się prawdziwie wolna i szczęśliwa.



PORZUCIŁAM, BO SAMA BYŁAM PORZUCONA

Anka. Urodziła córeczkę, gdy miała 16 lat. Dziś ma 22 lata, jest fryzjerką.



DELIKATNA BLONDYNKA, W DRZWIACH ŚWIDRUJE MNIE NA WYLOT SPOJRZENIEM. Zanim zaprosi do środka, sprawdzi moją legitymację prasową. Dokładnie obejrzy zdjęcie. Nie ufa nikomu, ale już po chwili się uśmiecha, częstuje herbatnikami. Siedzimy w salonie. Anka milczy i wygładza niewidzialne zmarszczki na obrusie. W końcu wyznaje - Nie wiem, czy chcę wracać do tych przeżyć, z nikim o tym nie rozmawiam - tłumaczy. Obiecuję, że tak przedstawię jej historię, że nie zostanie rozpoznana. Kiedy miała 16 lat, urodziła córkę i od razu w szpitalu zdecydowała, że odda ją do adopcji. Dlaczego? Może dlatego, że sama też została porzucona? Trafiła do domu dziecka i długo nie miała szans na adopcję, bo matka-alkoholiczka nie zrzekła się praw do niej. Gdy Anka miała 14 lat, trafiła do rodziny zastępczej. Tam spotkała Pawła, starszego o dwa lata.

- ZAKOCHAŁAM SIĘ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA. Imponował mi. Miał modne ciuchy, wypasioną komórkę. Jego rodzice wyemigrowali do Irlandii, a jego podrzucili do domu dziecka. Przysyła- li paczki i sms-y, że niedługo po niego przyjadą. Strasznie za nimi tęsknił, podobnie jak ja tęskniłam za matką, która raz na rok przed Bożym Narodzeniem przypominała sobie, że ma córkę. Staliśmy się nierozłączni. Kiedy okazało się, że Paweł ma być przeniesiony do innej rodziny zastępczej, uciekliśmy. Był czerwiec. Przez dwa miesiące wakacji wałęsaliśmy się po Polsce. Kochaliśmy się na plaży i w lesie. Byliśmy nierozłączni. Był moim pierwszym chłopakiem, a ja jego pierwszą dziewczyną.

DLACZEGO SIĘ NIE ZABEZPIECZALIŚMY? Nie wiem. Przecież wiedzieliśmy dużo o antykoncepcji. Paweł nawet kupił prezerwatywy, ale potem ważniejsza była chwila, impuls i jakoś tak wyszło... Zresztą marzyłam, że jeśli zajdę w ciążę, to już nikt i nic nas nie rozłączy. Byłam taka dziecinna, myślę, że bardzo chciałam mieć kogoś do kochania... Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Zatrzymała nas policja, odesłali nas do różnych ośrodków. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, uciekłam, żeby zobaczyć się z Pawłem, ale okazało się, że jest w Irlandii. Dzwoniłam tam, ale rodzice Pawła nie chcieli ze mną rozmawiać. On też milczał.

BYŁAM ZDANA TYLKO NA SIEBIE, A MIAŁAM 15 LAT. Świat mi się zawalił, czułam się oszukana. Brzuch rósł, a ja już tego dziecka nie chciałam. Przypominało mi o Pawle, i o tym, jak się na nim zawiodłam. Kiedy napisałam do niego, że jestem w ciąży, odpisał, żebym ją usunęła, bo nasz związek nie ma szans, że to było zauroczenie... Już mnie nie kochał, nie chciał być ze mną, wybrał wygodę. Kiedy urodziła się moja córeczka, była taka malutka i bezbronna. Pomyślałam, że nie chcę, żeby była nieszczęśliwa tak jak ja. Co mogłam jej zapewnić? Dom dziecka?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Prowiant na piknik: tortille, kanapki, słone wypieki, mięsa na zimno.

118 prostych i pysznych przepisów z Poradnikiem Domowym (wersja w cenie 4,99zł)

Polub nas na Facebooku