Popołudnie 25 lipca w Sieradzu zapowiadało się burzowo. Jednak przed 17. wyszło słońce i oświetliło bieżnię stadionu. Zamiast gotowych do startu zawodników, połyskiwały tam rzędy krzeseł, a na nich gotowe do użycia pianki i lakiery do włosów. Gdy z głośników padło słowo start, na bieżnię wysypał się tłum. Kto żyw zajmował miejsca, by wziąć udział w "najbardziej wyczesanym" rekordzie świata. Starano się pobić ten ustanowiony w ubiegłym roku, kiedy to jednocześnie stylizacji fryzur poddało się 340 osób. Pożądana była maksymalna kreatywność, bo zabawa odbywała się pod hasłem "Fryzury pełne pomysłów". Na ogół jedna osoba wcielała się w rolę stylisty, druga zaś była stylizowana, ale zdarzali się prawdziwi "stachanowcy". Przybysz z Niemiec mistrz Savas Turanci uczesał aż 20 pań! Podpinając, zaplatając i tapirując, tworzył na głowach rzeźby, których nie powstydziłby się sam patron festiwalu Sieradz Open Hair - Antoni Cierplikowski, znany na świecie jako "Antoine", największy fryzjer XX w.
TWOJE MIEJSCE JEST W PARYŻU
Jak to się stało, że syn szewca z Sieradza podbił świat? Antoni Cierplikowski urodził się w 1884 r. Już jako chłopiec wykazywał fryzjerskie talenty. Układał loki siostrze i utrwalał je... miodem. Kiedy podrósł, praktykował u miejscowego cyrulika, potem pomagał w łódzkim zakładzie wuja. Pewnego razu, zastępując innego fryzjera, uczesał żonę fabrykanta. "Antosiu, twoje miejsce jest w Paryżu!" - wykrzyknęła zachwycona. Antoni wziął to sobie do serca. Do stolicy Francji dotarł w 1901 r. Z pięcioma frankami i grzebieniem w kieszeni. Tułał się i głodował, w końcu znalazł pracę w zakładzie perukarskim. Jego talent ujawnił się, gdy uratował przed kompromitacją damę, która zjawiła się na balu bez obowiązkowego wówczas kapelusza. Antoni uczesał ją tak, że fryzura przypominała nakrycie głowy.
KRÓTKO I ODWAŻNIE
Był rok 1909. Sława francuskiej aktorki Ewy Lavalliere powoli gasła. 40-letnia artystka otrzymała jednak szansę, by zaistnieć na nowo. Kłopot polegał na tym, że miała zagrać osiemnastolatkę. Ratunkiem okazał się Antoine. Obciął artystce włosy i zrobił jej krótką, chłopięcą fryzurę. Tak zrodził się styl "garçonne" (chłopczyca), który podbił cały świat. "Antoine de Paris", "król fryzjerów, fryzjer królów" - mawiali o nim współcześni. Cięcie Cierplikowskiego na zawsze zrewolucjonizowało modę i obyczaje. Wyzwalając kobiety z długich włosów, pomógł im uwalniać się od stereotypów i konwenansów. Za nową fryzurą poszło uproszczenie ubioru, skrócenie spódnicy, pozbycie się nadmiaru ozdób. Zasługi Cierplikowskiego w dziedzinie zmiany wyglądu kobiety porównywane są z dokonaniami Coco Chanel. W otoczeniu Antoi-ne'a zaczęło się pojawiać coraz więcej słynnych artystek. Jego klientkami były Sarah Bernhardt, Eleonora Duse, Mata Hari, Edith Piaf. Cierplikowski czesał sześć panujących wówczas królowych.
BŁĘKIT ANTOINE'A
Amerykanie oferowali sześć milionów franków w złocie, by na dłużej ściągnąć mistrza za ocean. Wyjechał dopiero w 1939 r. i został do końca wojny. Do obcięcia włosów udało mu się zachęcić Eleanor Roosevelt, żonę prezydenta USA. Szybko znalazły się rzesze jej naśladowczyń. Mistrz stworzył słynną fryzurę Josephine Baker z okalającymi twarz pierścieniami włosów. W takim uczesaniu trafiła jako pierwsza czarnoskóra kobieta na okładkę Vogue'a. Zasłynął również jako mistrz koloryzacji. Błękit Antoine'a - tak nazywał się lansowany przez niego odcień.
Pracował w hollywoodzkiej wytwórni filmów Metro Goldwyn Meyer, gdzie czesał takie gwiazdy jak Joan Crawford, Ginger Rogers i Katherine Hepburn. Specjalizował się też w stylizacji fryzur w filmach historycznych. W 1959 r. fryzurę jego pomysłu miała Brigitte Bardot w filmie "Babette idzie na wojnę". Był to zupełnie nowy styl. I znów Antoine był prekursorem mody.
Z PODPISEM MISTRZA
W 1971 r. Antoine miał prawie 90 lat i zdrowie nie pozwalało mu na dalszą pracę. Porzucił wielki świat i wrócił do Sieradza. Zamieszkał w domu, w którym się urodził. Miał wielkie plany, chciał w swojej rodzimej miejscowości otworzyć nowoczesną szkołę stylizacji i mody. Marzył o tym, by pomagać młodzieży w rozwijaniu talentów. Czasy nie sprzyjały tego rodzaju inicjatywom. Po latach negocjacji z władzami zrezygnował. Za namową przyjaciela, fryzjera Czesława Adamiaka, udało mu się zorganizować w 1975 r. konkurs na "najlepsze uczesanie" dla uczniów szkół fryzjerskich. Puchar, dyplomy i medale wręczał osobiście. Miał jednak przeczucie, że wkrótce odejdzie z tego świata, podpisał więc 500 dyplomów dla zwycięzców kolejnych edycji konkursu. W tym roku odbył się XXVI Ogólnopolski Konkurs Uczniów Fryzjerstwa im. Antoine'a Cierplikowskiego. I laureaci otrzymali dyplomy podpisane przez mistrza.
MANEKIN DOBRZE OSTRZYŻONY
Nie tylko bicie rekordu, ale właśnie wspomniany konkurs czyni z Sieradz Open Hair Festival wydarzenie w branży fryzjerskiej. W tym roku do miasta zjechało ponad 1000 młodych fryzjerów z całej Polski i z zagranicy. Od wczesnego ranka rozpakowywali suszarki, szczotki, spinki, pianki i lakiery. No i manekiny w perukach - to właśnie one są strzyżone i modelowane. W wojskowej hali sportowej przygotowano stanowiska z lustrami. Rywalizacja toczyła się w różnych kategoriach. Fryzjerzy damscy mieli za zadanie zrobić: fale, fryzurę kreatywną dzienną, wieczorową, fryzurę marzeń, ślubną. Fryzjerzy męscy modelowali fryzury z długich włosów, klasyczne, wycinali na włosach oryginalne wzorki. Oceniało ich jury, w skład którego wchodzili najznamienitsi przedstawiciele sztuki fryzjerskiej.
- Fale powinny mieć grubość dwóch palców i równe odległości. Można używać klipsów - instruuje mnie Magda Krawczyk z Krakowa, która uczy się zawodu dopiero od roku. W jej rodzinie nie ma fryzjerskich tradycji, ale ona marzy, by zostać stylistką. W innej sytuacji jest Sylwia Michałowska z Poznania - jej siostra od 11 lat ma własny zakład fryzjerski, a ona we wrześniu będzie robiła dyplom mistrzowski. Ma już osiągnięcia - w zeszłym roku zdobyła tu pierwszą nagrodę w konkurencji fryzura marzeń. - Teraz chcę się sprawdzić w modelowaniu męskiej fryzury z długich włosów - szeptem objaśnia Sylwia, pracując nad manekinem ze śmiesznymi wąsami. Rozgląda się wokół, bo podczas trwania konkurencji zawodnikom nie wolno rozmawiać.
TO MOJA PASJA
Wśród uczestników przeważają kobiety, ale nie brakuje mężczyzn. Wysoki chłopak w czarnym podkoszulku misternie układa na manekinie fryzurę kreatywną dzienną. To Tomasz Chmaruk z Włocławka, wicemistrz Polski z 2009 r., uczestnik fryzjerskich mistrzostw Europy w Moskwie. Z klasyczną fryzurą męską zmaga się uśmiechnięta Patrycja Sosnowska z Olsztyna. Fryzjerstwo jest jej pasją. - Chciałabym jak Antoine wytyczać nowe trendy. Choć mogłabym uczyć się w prestiżowym liceum, wybrałam technikum fryzjerskie. Myślę, że odnalazłam swoją drogę życia. Nie przeraża mnie to, że trzeba stać dziesięć godzin dziennie. Wybiorę się też na studia kosmetologiczne, otworzę SPA... - marzy Patrycja.
Kiedy miała osiem lat, przed I Komunią św. obcięła włosy koleżance. Aferę wszyscy wspominają do dziś. Innym razem wystylizowała babci fryzurę "na małpkę". - Babcia chodziła potem w chustce... Lalkom malowałam włosy flamastrami, obcinałam grzywki - wspomina Patrycja. Teraz zmaga się ze swoją "główką", tłumacząc, że żywy model to jednak co innego. Ma cięższe włosy, a w męskiej fryzurze najważniejsza jest precyzja cięcia i perfekcyjne ułożenie.
PRAWDZIWE DZIEŁA SZTUKI
W konkurencji fryzur ślubnych można czesać nie tylko "główki", ale też modelki. Są koki, burze loków, korony, warkocze, kwiaty wplecione we włosy, ale też odważne fioletowe i zielone pasma. Dekoracja nie może przykrywać więcej niż jednej czwartej fryzury. Czy pięć srebrnych motylków w koku to nie za dużo? - zastanawia się sędzia. Po pół godzinie gong, milkną suszarki. To czas dla jury.
Po długich debatach ogłoszenie wyników i wręczenie nagród. Patrycja (ta od klasycznej męskiej fryzury) otrzymała drugą w swojej konkurencji. Cieszy się też Sylwia, jej "główka" została oceniona jako najlepiej wymodelowana fryzura męska z długich włosów. Tomek odbiera medal i dyplom. Może za kilka lat ktoś z nich wystąpi tu w Sieradzu, prezentując własne show? Tak jak Kasia i Darek Miłek z MilekDesign, autorzy widowiska "Życie & teatr, czyli inspiracje a la Antoine Cierplikowski", łączącego spektakl teatralny z fryzjerskim show. Albo jak mistrz z Niemiec Savas Turanci. W jego show ogładamy modelki na harleyach, kolorowe światła, szeleszczące pióra. Sztuka fryzjerstwa czy po prostu sztuka? Jak twierdził francuski pisarz Jean Cocteau, fryzjerstwo może wspiąć się na prawdziwe wyżyny. Antoine'a nazwał poetą, któremu "ten dar pozwala czynić z fryzury prawdziwe dzieło sztuki."
A co z rekordem świata? Padł! W zabawie udział wzięło prawie 490 osób, a więc o 150 więcej niż w roku ubiegłym.