Prorocze sny

Andrzej Wilson
A A A Drukuj
Fenomen proroczych snów znany jest od tysięcy lat. To właśnie w trakcie snu miał swoje wizje słynny Nostradamus, który potem spisywał je w formie rymowanych wierszy zwanych centuriami. Ale nie tylko jasnowidzom zdarza się zobaczyć w snach zdarzenia mające nastąpić.
Nie tylko jasnowidzom zdarza się zobaczyć w snach to, co ma nastąpić.
Nie tylko jasnowidzom zdarza się zobaczyć w snach to, co ma nastąpić.
ZOBACZ TAKŻE
To najbardziej zadziwiająca historia związana ze snem proroczym, który dotyczył Jana Pawła II. Jej bohaterem jest słynny polski pilot z czasów II wojny światowej, gen. Stanisław Skalski. Kiedy w 1991 r. Ojciec Święty przebywał z wizytą w Polsce, generał zwrócił się do sekretarza stanu do spraw kombatantów i osób represjonowanych, Zbigniewa Zielińskiego: - Muszę spotkać się z papieżem i przekazać mu pewną tajemnicę!

Pielgrzymka Jana Pawła II zbliżała się do końca, ostatnim punktem było spotkanie z młodzieżą na Jasnej Górze. W spełnienie prośby generała zaangażował się sekretarz papieski ks. Stanisław Dziwisz. Jan Paweł II zgodził się spotkać z generałem Skalskim na terenie klasztoru jasnogórskiego. Stanisław Skalski błyskawicznie wyruszył samochodem z Warszawy do Częstochowy. Na obrzeżach miasta dostał eskortę policjantów na motocyklach i dzięki temu udało mu się dostać do klasztoru. Rozpoczęło się nocne spotkanie papieża z młodzieżą, nie było pewne, czy Ojciec Święty znajdzie czas. Nagle ksiądz Dziwisz podszedł do generała Skalskiego i powiedział, że papież spotka się z nim o północy!

To był znak życia

I tak się stało. Ojciec Święty przywitał się z generałem słowami "Słyszałem wiele o pana bohaterstwie w czasie wojny". Po chwili obaj oddalili się. Świadkowie widzieli, jak Jan Paweł II wysłuchuje słów Stanisława Skalskiego. Na koniec położył rękę na ramieniu generała, spojrzał mu w oczy i powiedział "To był znak życia!".

Uczestnicy tego niezwykłego spotkania rozeszli się w milczeniu. Jeszcze tej samej nocy Zbigniew Zieliński poprosił generała o ujawnienie, jaką to tajemnicę przekazał papieżowi. Generał westchnął, po czym zaczął snuć opowieść.

"Po wojnie siedziałem w więzieniu we Wronkach w celi śmierci. Do tej samej celi wsadzili jakiegoś hitlerowca. Zwierzał mi się, że zrobił wiele krzywdy Polakom, ale teraz żałuje tego, co źle uczynił. Pewnego dnia rano mówi do mnie: "Stasiu, razem siedzimy w tym okrutnym więzieniu. Mnie rozstrzelają, ale ty przeżyjesz. Śniło mi się, że Polska kiedyś będzie wolna od komunizmu, a Polak będzie papieżem. Ty doczekasz tego cudu". Generał Skalski mówiąc to, z trudem krył wzruszenie. "Wtedy przyjąłem to z niedowierzaniem. Ale kiedy wyszedłem z więzienia, często wracałem do tego snu". Kiedy usłyszałem przez radio komunikat, że kardynał Karol Wojtyła został wybrany Ojcem Świętym, z radości miałem łzy w oczach. Jednocześnie przypomniałem sobie więzienie we Wronkach i rozmowę z tym Niemcem. Moim pragnieniem życia było, aby to wszystko opowiedzieć Ojcu Świętemu - i tak się stało".

Generał Stanisław Skalski był tym polskim pilotem, który jako pierwszy zestrzelił niemiecki samolot 1 września 1939 r. Zmarł w 2004 r. O tajemniczej przepowiedni i jego niezwykłym spotkaniu z papieżem na Jasnej Górze wiedzieli tylko jego najbliżsi przyjaciele.

Widziałem ogromne fale...

Był pierwszy dzień świąt 25 grudnia 2004 r., kiedy zadzwonił do mnie poruszony kolega z warszawskiego radia. Znajomi wiedzą, że zajmuję się zjawiskami niewyjaśnionymi i zbieram przypadki proroczych snów. Chodziło mu o przerażający sen, bardzo realny, wręcz graniczący z rzeczywistością. Widział ogromną falę, która wdziera się na plażę pełną palm i porywa ludzi. Słyszał rozpaczliwe krzyki porywanych przez wodę i wiedział, że potęga żywiołu zniszczy wszystko na swojej drodze. Obudził się zlany potem. Chciał się upewnić, czy sen może oznaczać, że Polskę zaleje jakaś ogromna fala. Wyjaśniłem mu, że sny prorocze się zdarzają, ale przecież na naszych plażach nie ma palm Następnego dnia, 26 grudnia 2004 r. o godzinie 01:58:53 czasu warszawskiego nastąpiło gigantyczne trzęsienie ziemi, które wywołało ogromne fale tsunami, które uderzyły w wybrzeża kilku państw Azji Południowo-Wschodniej, a później Afryki. Zginęło 300 tysięcy osób. Nie mam wątpliwości, że w jakiś niezrozumiały sposób mój znajomy otrzymał we śnie wizję tego, co zdarzyło się dzień później. Dlaczego akurat on? Tutaj, w Polsce? Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi.

Mężczyzna w turbanie

W czasie wojny do obozu w Ravensbrück trafiła pewna młoda Niemka. Przez długi czas poddawana była niesamowicie bolesnym eksperymentom medycznym. Pod koniec 1943 r. postanowiła rzucić się na ogrodzenie pod napięciem, by popełnić samobójstwo i skrócić cierpienia.

Pewnego wieczoru udała, że kładzie się spać. Zamierzała około północy wymknąć się na dziedziniec, aby wykonać swój zamiar. Ale mimo wysiłków, żeby nie zasnąć, zapadła w sen. Przyśnił jej się starszy mężczyzna w białym turbanie, ubrany na biało, który uśmiechając się z czułością, powiedział, żeby nigdy nie próbowała samobójstwa. Na pytanie dlaczego tak cierpi, nie chciał udzielić odpowiedzi, ale gdy nalegała, rzekł: "Chodź ze mną". Sceneria zmieniła się. Znaleźli się w lochach, gdzie wielu nagich ludzi było torturowanych przez zakapturzonych mnichów. Jeden z zakonników był szczególnie okrutny i wyraźnie czerpał przyjemność z zadawania tortur. "O Boże, gdzie jesteśmy?" - zapytała kobieta, a mężczyzna w turbanie odrzekł: "W kazamatach hiszpańskiej inkwizycji. Ten tam, który tak lubi męczyć ludzi, to ty." Sceneria się zmieniła i znaleźli się w tym samym miejscu co poprzednio. Starzec powiedział: "Ale nie martw się córko, to potrwa jeszcze tylko parę dni". I rzeczywiście - trzeciego dnia już nie zabrali jej do szpitala, zaś po tygodniu została zwolniona z obozu.

W połowie 1945 r. wyemigrowała do Południowej Afryki. Na początku lat 50. została zaproszona na obiad do pewnej rodziny. Na ścianie jadalni zobaczyła... fotografię człowieka ubranego na biało w białym turbanie. "Kto to jest?!" - zawołała. Wyjaśniono jej, że to mistrz Sawan Singh, zmarły w 1948 r.

Autor dziękuje Zbigniewowi Zielińskiemu za pomoc w powstaniu tekstu.

Więcej na www.nautilus.org.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • avatar

    Gość: r

    Oceniono 1 raz -1

    Czysta statystyka i prawo wielkich liczb.

    Jest w Polsce 38 mln ludzi. Każdemu się coś śni, Zawsze, codziennie znajdzie się ktoś taki komu się będzie śniła powódź.

    Gdy żadnej powodzi nie ma to takie sny ignorujemy. Ale gdy przypadkiem powódź rzeczywiście wystąpi, to raptem jest wielkie podniecenie, że ktoś miał proroczy sen.

    Wstydzilibyście się takie linki dawać na Wyborczej.

  • avatar

    Gość: kr

    Oceniono 1 raz -1

    Historia z tsunami zerżnięta z książki o takich 'fenomenach', którą czytałem ze 20 lat temu. Dotyczyła również tsunami tyle, że wywołanego wybuchem wulkanu Krakatoa na początku poprzedniego stulecia. Proszę sie bardziej postarać następnym razem przy wymyślaniu takowych bzdur.

  • srull

    Oceniono 1 raz -1

    "Błyskawicznie", "zadziwiająca", "dlaczego on"? A to wszystko mamy w poradniku domowym. WTF ten poradnik domowy?

  • smartbonnie

    Oceniono 1 raz -1

    @kinlej
    To nie tak. We śnie po prostu dochodzą do głosu spontaniczne myśli i skojarzenia, które na co dzień tłumimy albo o nich zapominamy. Czasami są to skojarzenia bardzo trafne, ale i tak stworzone z danych, które wchłonęliśmy za dnia. Pomyśl, ilu artystów/uczonych na swoje najlepsze pomysły wpadło podczas snu. Człowiek, który gra na giełdzie ma głowę pełną informacji z giełdy, więc nic dziwnego, że śnią mu się trendy i spadki.
    Natomiast artykuł dość mocno bzdurny.

  • tomeks1972

    0

    a ja miałem taki sen- śniło mi się za akcje PBG spadną do 150 zl. To miało miejsce, gdy kosztowały 227 zł. Sprzedałem je wtedy, a po kilku miesiącach spadły do tej ceny, zresztą teraz są dużo niżej. Później powiedziałem sobie, żeby mi się przyśniło to na czym mogę zarobić i przyśnił mi się KGHM i to teraz kupuję - sam jestem ciekaw jak na tym wyjdę :)

  • kinlej

    Oceniono 1 raz -1

    Istnieje pewne niewielekia ale jednak prawdopodobienstwo ze raz na milion innych snow przysni sie komus cos co sie pozniej wydarzy. To nie proroctwo, to zwykla statystyka. 999999 snow sie nie ziszcza i o nich zaominamy, 1 sie zisci i ten pamietamy i traktujemy jako proroczy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Prowiant na piknik: tortille, kanapki, słone wypieki, mięsa na zimno.

118 prostych i pysznych przepisów z Poradnikiem Domowym (wersja w cenie 4,99zł)





Polub nas na Facebooku