Małgorzata Rymaszewska jest psycholożką i psychoterapeutką dziecięcą. Prowadzi warszawski ośrodek psychologiczno-pedagogiczny "Rodzice i Dzieci". Ma trójkę dzieci.
Dwulatek pluje na ciocię. Zwrócić uwagę? Czy machnąć ręką, bo to przecież takie małe dziecko? Na pewno trzeba zareagować. Jeśli malec pluje na ciocię i mama nic nie mówi, to dziecko nie wie, że nie może tego robić. Myśli "Skoro
rodzice nie reagują, to moje zachowanie jest w porządku". To właśnie w tym wieku dzieci zaczynają uczyć się kontroli swoich impulsów. Rozumieją już, że swym zachowaniem mogą wpłynąć na to, czy dorośli je pochwalą, czy zganią. Naprawdę zależy im na tym, by sprawić rodzicom przyjemność. Jeśli zaczynamy uczyć dziecko savoir-vivre'u dopiero, gdy skończy np. sześć lat, będzie nam o wiele trudniej.
Dlaczego? Bo sześciolatek nie rozumie, co się zmieniło. Dlaczego rodzice do tej pory na pewne zachowania nie zwracali uwagi, a teraz zaczęli za nie karcić. Myśli: "Wcześniej tego nie wymagali. Czego ode mnie chcą? Może przestali mnie kochać?". Im dłużej zwlekamy z uczeniem dzieci właściwego zachowania, tym bardziej ryzykujemy, że ktoś inny zwróci im uwagę. W sposób nie zawsze przez nas akceptowany, bardziej brutalny czy obcesowy. Dziecko też szybko zacznie dostrzegać, że nie jest akceptowane przez rówieśników i dorosłych.
Nauka to jedno, wymagania to drugie. Kiedy możemy oczekiwać, że dziecko będzie się dobrze zachowywać? Na rezultaty trzeba trochę poczekać. Nie możemy oczekiwać, że kilkulatek zawsze będzie się dobrze zachowywał. To nierealne. Trzeba brać pod uwagę możliwości dziecka. Od dwulatka nie będziemy wymagać trzymania łokci blisko ciała przy jedzeniu - dla niego sukcesem jest trafienie łyżką do buzi. Niektóre dzieci zaczynają mówić dopiero w wieku trzech lat. Trudno oczekiwać, że pierwszym zdaniem będzie "Dzień dobry". Natomiast, jeśli będziemy malcowi konsekwentnie pokazywać, co jest dobre, a co złe, to możemy liczyć na stopniowe postępy.
Jak uczyć? Przede wszystkim zauważać i chwalić dobre zachowania. Mówić: "Myślę, że tej pani było miło, kiedy się do niej uśmiechnęłaś" czy "Fajnie, że przepuściłeś tego chłopca na zjeżdżalni". Podstawowym błędem, jaki popełniamy, jest ignorowanie dobrych zachowań. Uważamy je za oczywiste. Tymczasem dla dziecka nie są oczywiste. Drugim błędem jest ganienie dziecka w sposób, który je upokarza.
Na czym to polega? Na krytykowaniu go w obecności innych, mówienie np.: "Niegrzeczny chłopczyk", "Baaardzo mi się to nie podoba" "Mówiłam ci, co masz powiedzieć". Ostatnio na placu zabaw spotkałam mamę z dwulatkiem. Był bardzo miły, uśmiechnięty i radosny. Przepuszczał dzieci na zjeżdżalni, co w jego wieku należy uznać za spory sukces. Natomiast jego mama przez cały czas pokazywała, jak bardzo jest z niego niezadowolona. Słyszałam: "Przepuść tego chłopczyka", "Nie biegaj", "Nie można go na chwilę spuścić z oka" "Diabeł wcielony". Podejrzewam, że wkrótce jej synek naprawdę zacznie się źle zachowywać. Po prostu wejdzie w rolę, którą mama mu narzuca.
Jak więc zwracać uwagę? Co zrobić, jeśli np. przyszliśmy z kilkulatkiem do znajomych, a on stoi w drzwiach naburmuszony i nie chce się odezwać? Przede wszystkim wcześniej trzeba mu powiedzieć, czego od niego oczekujemy, np. "Będzie mi miło, jeśli powiesz dzień dobry". Nie zrobił tego? Pomińmy to milczeniem. Najwyżej przed wyjściem poprośmy, by powiedział "Do widzenia". Chyba, że jest bombardowany pytaniami "Jak masz na imię?" "Ile masz lat?" "Chodzisz już do przedszkola?". Wtedy stańmy w jego obronie. Powiedzmy: "On potrzebuje trochę czasu, żeby się zorientować, gdzie jest, poznać środowisko, później na pewno powie". Kilkulatki przechodzą fazy niepewności związane z tym, jak inni ich widzą i oceniają. Może im odebrać mowę, kiedy znajdą się w nowym miejscu i na dodatek będą przez kogoś obcego wypytywane.
Mam wrażenie, że czasami sprowadzamy naukę savoir-vivre'u do wypowiadania magicznych słów "dzień dobry", "dziękuję" czy "przepraszam". Tymczasem ważniejsze jest, by dziecko nie obrażało innych, nie było agresywne, respektowało zasady, jakie panują w danym miejscu.
No właśnie, co zrobić, gdy krzyknie „Ale pani gruba!”? Powiedzieć mu na osobności, że takie rzeczy może szepnąć mamie na ucho. Nie wolno jednak wypowiadać ich głośno, bo komuś zrobi się smutno. Kilkulatki często nie potrafią przewidzieć, że ich słowa mogą sprawić przykrość. Trzeba więc przypominać: "Nie chcę, żebyś w ten sposób mówił".
A jeśli idziemy z wizytą i nasz przedszkolak przez cały czas np. popycha inne dzieci? Też rozmawiamy z nim w cztery oczy. Mówimy, że nam się to nie podoba i prosimy, żeby przeprosił. Nie wnikamy w to, kto zaczął, nie wychowujemy innych dzieci i nie zwracamy im uwagi.
A jeśli ktoś zwróci uwagę naszemu dziecku? Jeśli ta osoba robi to kulturalnie, nie zabierajmy głosu. Nasze dziecko musi nauczyć się, że jeśli będzie zachowywać się w sposób nieakceptowany społecznie, narazi się na takie uwagi. Jeśli jednak ktoś je obraża, trzeba stanąć w jego obronie. Powiedzieć "Masz rację, nie powinien nikogo popychać, natomiast nie chcę, żebyś nazywał go bachorem. Pozwól, że ja z nim porozmawiam".